Jerzy Przystawa – fizyk, prof, opozycjonista, w PRL odmawiał przyjęcia tytułu profesora

baner krzywdzeni

Jerzy  Przystawa w Encyklopedii Solidarności

, ur. 29 IV 1939 w Czortkowie, woj. tarnopolskie (obecnie Ukraina), zm. 3 XI 2012 we Wrocławiu. Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego, Wydz. Fizyki (1962), w 1968 doktorat, w 1976 habilitacja.

… od 1962 nauczyciel akademicki w Instytucie Fizyki Teoretycznej UWr. W 1956 uczestnik wieców i manifestacji studenckich we Wrocławiu; w 1968 uczestnik wydarzeń marcowych.

Od IX 1980 w „S”, następnie członek KZ na UWr, w 1981 łącznik między KZ a ZR Dolny Śląsk.

13-15 XII 1981 współorganizator, następnie członek KS na uczelni; 14-24 XII 1981 członek RKS „S” Dolny Śląsk, w XII 1981 także członek KOS na Dolnym Śląsku; 12 III 1982 zatrzymany, przetrzymywany w AŚ we Wrocławiu, następnie internowany w Ośr. Odosobnienia w Nysie, zwolniony 4 VII 1982. W l. 80. autor tekstów publikowanych w podziemnych pismach wrocławskich, m.in. w „Aspekcie”, „Obecności”, „Solidarności Walczącej”, „Biuletynie Dolnośląskim”, „Z dnia na dzień”, a także na łamach „Bazy”, „Kultury Niezależnej”, „Kręgu”, „Walki” i „CDN” (pod ps.: Andrzej Łaszcz, Józef Put, Czesław Odrowąż, A.Ł.); uczestnik Duszpasterstwa Ludzi Pracy, Duszpasterstwa Akademickiego, Komitetu Pomocy Internowanym i ich Rodzinom; autor odczytów i wykładów na tematy społeczno-polityczne, wygłaszanych pomieszczeniach kościelnych, prywatnych mieszkaniach.

1981-1989 wielokrotnie odmawiano mu wydania paszportu, wielokrotnie wzywany na posterunki MO, przesłuchiwany.

W 1982 i 1989 odmówił przyjęcia tytułu profesora w proteście przeciwko polityce władz wobec środowiska naukowego

W V 1988 uczestnik strajku studentów i pracowników UWr.; w 1989 protestu przeciwko obradom Okrągłego Stołu, tzw. Porozumienia Szczecińskiego (członek Sekretariatu Krajowego).

W 1990 wystąpił „S”; w 1991 współorganizator Ruchu Na Rzecz Jedno-Mandatowych Okręgów Wyborczych; w 1991 założyciel, następnie prezes Stowarzyszenia Inicjatyw Polsko-Niemieckich. 1990-1998 radny Miasta Wrocław.

Autor wielu publikacji z zakresu kwantowej teorii ciała stałego, także artykułów i książek o tematyce społeczno-politycznej.

Marek Golińczak

Śp. profesor Jerzy Przystawa (1939 – 2012) wybitny polski patriota, naukowiec i działacz polityczny

wpolityce.pl 9 listopada 2012,

….. Trzykrotnie, od roku 1982, odmawiał zgody na nadanie mu tytułu naukowego profesora, usiłując w tak dramatyczny sposób spowodować szerszą dyskusję nad opłakanym stanem polskiej nauki i położeniem nauczycieli. Nie przyjął też nigdy przyznawanych mu odznaczeń……..

W czerwcu 1991, razem z prof. Mirosławem Dakowskim z Warszawy, wystąpił do Prokuratora Generalnego z powiadomieniem o tzw. „aferze FOZZ” w oparciu o materiały uzyskane od inspektora NIK, Michała Falzmanna. Po śmierci Falzmanna, wraz z M. Dakowskim, opublikował książkę „Via bank i FOZZ”, w której przedstawiono mechanizmy rabunku finansów publicznych. Przez kilkanaście lat był nękany nieskutecznymi lecz dotkliwymi procesami sądowymi wytoczonymi przez osoby zamieszane w aferę FOZZ, nawet jeśli chodziło o aferzystów finansowych, którzy uciekli za granicę.

W 1992 roku zainicjował Ruch Obywatelski na Rzecz Jednomandatowych Okręgów Wyborczych (JOW) i opublikował kilkanaście książek i broszur na ten temat……Jerzy Przystawa był wzorem postaw obywatelskich dla wszystkich Polek i Polaków. Był bowiem wielkim patriotą i rzecznikiem nas wszystkich.

Profesor Jerzy Przystawa, 1939-2012

Pryzmat, 26.02.2013

…..Utalentowany fizyk, który dwukrotnie (w 1982 i 1989 r.) odmówił przyjęcia tytułu profesora w proteście przeciwko polityce władz wobec środowiska naukowego. Używał zresztą czasem określenia „profesor” jako inwektywy. Dawno temu, aby udowodnić, że PRL-owska prasa wydrukuje dowolne bzdury, byle tylko były właściwie opakowane ideologicznie, zamieścił w magazynie tygodniowym „Gazety Robotniczej” artykuł podpisany tytułem profesorskim i nic niemówiącym nazwiskiem, a donoszący o wielkim odkryciu radzieckiego uczonego prof. Łomorukowa – czyli podwodnych wodospadach, które miały jakoby zrewolucjonizować energetykę…..

POKiN – zapraszanie prof. Z. Baumana na uczelnię to skandal

 

baner

List otwarty do Senatu Uniwersytetu Wrocławskiego

 

 

W imieniu Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie skupiającego wiele osób represjonowanych przez komunistyczny aparat represji, do którego należał profesor Zygmunt Bauman, zwracam się do Senatu Uniwersytetu Wrocławskiego z prośbą o ustosunkowanie się do skandalu, jakim było zaproszenie tego człowieka na Waszą uczelnię.

 

Jako ludziom nauki nie muszę Państwu przypominać ani sylwetki, ani poglądów wieloletniego oficera Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz tajnego współpracownika Informacji Wojskowej, jak również tego, że nigdy nie uznał on za stosowne przeprosić za błędy z czasów swej młodości, co oznacza iż nie uważa swego czynnego zaangażowania w ludobójczy system za nic nagannego.

 

Zapraszanie kogoś takiego w szacowne mury wyższej uczelni jest niebywałym skandalem, z którego winny się wytłumaczyć odpowiedzialne zań osoby. Chciałbym wiedzieć, czy ta sprawa była konsultowana z Senatem i jakie konsekwencje zamierzacie Państwo wyciągnąć wobec osób, które splamiły dobre imię Waszego Uniwersytetu postępując tak, jak gdyby nadal nosił on imię Bolesława Bieruta.

 

Reakcja środowisk narodowych na występ prof. Baumana była w tej sytuacji prostą egzemplifikacją starego powiedzenia: „kto sieje wiatr, zbiera burzę”. Jako wykładowca akademicki nie pochwalam takich form wyrażania protestu w uniwersyteckiej auli, ale nie mogę też nie wyrazić smutnej refleksji, że właśnie te środowiska zareagowały na obecność byłego enkawudzisty lepiej niż władze Uniwersytetu Wrocławskiego.

 

Z poważaniem

 

dr Jerzy Bukowski

 

rzecznik POKiN

 

 

Włodzimierz Berutowicz – kariera od funkcjonariusza MO do rektora, prof. prawa


Włodzimierz Berutowicz w Wikipedii 

Włodzimierz Berutowicz (ur. 3 października 1914 w Przedmościu w pow. Wieluń, zm. 11 grudnia 2004 w Warszawie) – polski prawnik, polityk, członek PPS i PZPR….

po wojnie krótko służył w Milicji Obywatelskiej[1]. Absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Wrocławskiego (1950). Od 1950 pracował w prokuraturze, a następnie w sądownictwie. W latach 1959–1960 prezes Sądu Wojewódzkiego w Poznaniu, w latach 1960–1967 prezes Sądu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Jednocześnie od 1950 był pracownikiem naukowymUniwersytetu Wrocławskiego. Od 1968 profesor nadzwyczajny, w 1975 mianowany przez Radę Państwa PRL profesorem zwyczajnym nauk prawnych. W latach 1968–1971 rektor Uniwersytetu Wrocławskiego. Od października 1971 do marca 1976 minister sprawiedliwości w rządach Piotra Jaroszewicza. Od 1976 do 1987 I prezes Sądu Najwyższego. Równocześnie od lipca 1982 do maja 1987 był z urzędu przewodniczącym Trybunału Stanu. W okresie 1980–1985 poseł na Sejm PRL VIII kadencji. W latach 1975–1980 prof. Akademii Spraw Wewnętrznych w Warszawie. W latach 1980–1985 profesor Instytutu Państwa i Prawa Polskiej Akademii Nauk.

Członek PPS, a następnie PZPR. Na VI (1971), VII (1975) oraz VIII (1980) Zjeździe PZPR wybierany w skład Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej

Portret

Katalog IPN

Lustracja byłego ministra sprawiedliwości

Rzeczpospolita 3.04. 2004

Media o IPN

We wtorek Sąd Lustracyjny uznał, że były minister sprawiedliwości i były I Prezes Sądu Najwyższego z lat PRL, dziś niemal 90-letni, Włodzimierz Berutowicz jest „kłamcą lustracyjnym”. Berutowicz podlega lustracji jako sędzia w stanie spoczynku. W swym oświadczeniu lustracyjnym zataił, że po II wojnie światowej służył krótko w Milicji Obywatelskiej. Jeśli wyrok zostanie utrzymany przez Sąd Najwyższy, straci on uprzywilejowaną emeryturę sędziowską (wtedy dostawałby świadczenia na ogólnych zasadach). Serwis PAP 12.05.2004 r., Rzeczpospolita 13.05.2004 r.

Media o IPN

Włodzimierz Berutowicz, były minister sprawiedliwości, a do 1987 r. pierwszy prezes Sądu Najwyższego napisał prawdę w oświadczeniu lustracyjnym. Tak orzekł Sąd Apelacyjny w Warszawie rozpoznając odwołanie od niekorzystnego dla Berutowicza orzeczenia pierwszej instancji. Rzeczpospolita 29.10.2004 r.

Dane osoby z katalogu funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa

Historia poprawiana przez sąd

Jerzy Szczęsny 19-09-2011, Rzeczpospolita,

Lista honoru, lista hańby

W 2008 r. sądownicy wydali jubileuszowe dzieło nawiązujące do powołania 90 lat wcześniej odrodzonego po zaborach sądownictwa w II RP. Należy domniemywać, że do swej tradycji włączyli tradycję sądów PRL-u. A więc także sądów z sekcji tajnej skazujących patriotów w celach na Rakowieckiej oraz sądów stanu wojennego. Czyż jednak autorytetu sądownictwa nie podniosłoby udokumentowanie akcji odwetowej przeprowadzonej wobec sędziów po zamachu 13 grudnia 1981? Odbyła się ona pod kierownictwem byłego funkcjonariusza milicji w pierwszych latach powojennych, komendanta MO we Wrocławiu, prof. Włodzimierza Berutowicza, będącego wówczas I prezesem Sądu Najwyższego.

Lesław Węgrzynowski, legendarny obrońca Lwowa, zastępca profesora na Wydziale Lekarskim we Wrocławiu, politycznie wrogi, wyrzucony z katedry

 

Zast. prof. dr Lesław Węgrzynowski (1885-1956) – Legendarny obrońca Lwowa (we wspomnieniach: rodziny, przyjaciół i studentów) 

Miesięcznik informacyjny AM we Wrocławiu, rok X, nr 10 (90), sierpień 2004,  Z. Domosławski

…Lesław Węgrzynowski urodził się 17 września 1885 r. w Rohatynie. Pochodził z rodziny o bogatych tradycjach patriotycznych i lekarskich, był siostrzeńcem Profesora Antoniego Władysława Gluzińskiego (1856-1935), wybitnego internisty i patologa profesora Uniwersytetu we Lwowie i Warszawie, członka Polskiej Akademii Umiejętności. Po ukończeniu studiów lekarskich na Uniwersytecie Lwowskim w roku 1910, uzyskał dyplom doktora wszech nauk lekarskich. Obok formacji uzyskanej w Klinice Gluzińskiego, odbył staże naukowe w Instytucie im. Roberta Kocha oraz kliniczne w Berlinie, Hamburgu, Davos. Po powrocie do Lwowa oprócz pracy klinicznej, udzielał się równocześnie na polu naukowo-doświadczalnym w zakładzie Farmakologii, pod kierunkiem światowej sławy uczonego profesora Leona Popielskiego.
W roku 1914 został szefem sanitarnym Legionu Wschodniego, a po jego rozwiązaniu wcielony do armii austriackiej, ale już od roku 1918 służył w armii polskiej.
W czasie walk polsko-ukraińskich był szefem sanitarnym Obrony Lwowa, gdzie w trudnych warunkach, polska służba sanitarna pod dowództwem Lesława Węgrzynowskiego udzielała również pomocy rannym żołnierzom ukraińskim i ludności cywilnej bez względu na narodowość. Był to wspaniały gest, nigdy nieodwzajemniony.

Po wojnie był nawet szefem Kapituły Krzyża Obrony Lwowa. Był zaprzyjaźniony z dowódcą obrony Lwowa brygadierem Czesławem Mączyńskim, którego żegnał w czasie pogrzebu na Cmentarzu Obrońców Lwowa. Po zakończeniu działań wojennych, rozwinął szeroką działalność ftyzjatry i niestrudzonego społecznika na stanowisku Dyrektora Lecznicy Towarzystwa Walki z Gruźlicą w Hołosku Wielkim koło Lwowa.
Z początkiem wojny w 1939 r. działał w szefostwie sanitarnym miasta Lwowa, a w latach późniejszych (do roku 1941) został mianowany przez władze radzieckie na stanowisko kierownika Kliniki Ftyzjatrycznej filii Kijowskiego Instytutu Gruźlicy. W okresie okupacji w Warszawie prowadził działalność lekarską, społeczną i konspiracyjną. Po powstaniu warszawskim zajmował się ewakuacją rannych i chorych, a po oswobodzeniu kraju zorganizował i uruchomił Sanatorium PCK w Zakopanem. Przez dwa kolejne lata – do roku 1947 – pracował na podstawie nominacji Ministerstwa Zdrowia jako Dyrektor Sanatoriów Przeciwgruźliczych w Bukowcu koło Kowar, przyczyniając się do wysokiego poziomu tych placówek, a przez swe kontakty – do rozwoju i unifikacji lecznictwa ftyzjatrycznego w Polsce.

Był założycielem Polskiego Towarzystwa Badań Naukowych nad Gruźlicą, które było pierwszym towarzystwem lekarskim w Regionie Jeleniogórskim. Zarząd tego Towarzystwa zorganizował w ówczesnej Krzyżatce (dziś Kowary) pierwszy po wojnie Zjazd Dyrektorów Sanatoriów, lekarzy nie tylko społeczników, ale i naukowców (w większości późniejszych profesorów), którzy ocaleli w zawierusze wojennej. W tym czasie niemiecki palacz zamordował polskiego administratora Bukowca, mjr. Piotra Michaleckiego. Przybyła na miejsce zbrodni milicja miała zamiar aresztować i surowo ukarać wszystkich pracowników narodowości niemieckiej. Lesław Węgrzynowski kategorycznie sprzeciwił się metodzie stosowania odpowiedzialności zbiorowej.
Postawa Węgrzynowskiego, na wskroś humanitarna, zapisała się na trwałe w historii Regionu Jeleniogórskiego.
Węgrzynowski w latach 1947-1950 został Dyrektorem Państwowego Zespołu Sanatoriów Przeciwgruźliczych w Obornikach Śląskich. W dniu 9 sierpnia 1949 r. został powołany na stanowisko zastępcy profesora w Katedrze Ftyzjologii Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie we Wrocławiu, gdzie pracował do 1951 r.

W teczce osobowej zachowało się pismo (miałem je w ręku w 1991 r.) z dnia 27 września 1951 r. następującej treści „Oddział Personalny prosi o wstrzymanie wypłacania poborów prof. dr. Węgrzynowskiemu Lesławowi, kierownikowi Kliniki Gruźlicy od dnia 1 X 1951”. Zachowała się też adnotacja odręczna bez daty i podpisu „politycznie wrogi, naukowo bez wartości, raczej zacofany, nie powinien zostać na katedrze”.
Tyle relata refero. Po odejściu z Kliniki, mimo słabego zdrowia, mocno nadwerężonego wydarzeniami, które skrzętnie były przemilczane – pracował nadal czynnie do końca życia jako kierownik jedynej Miejskiej Poradni Przeciwgruźliczej we Wrocławiu. Zmarł we Wrocławiu 10 czerwca 1956 roku. Mogła się ukazać jedynie lakoniczna notatka biograficzna opracowana przez piszącego te słowa, na podstawie posiedzenia Oddziału Wrocławskiego Polskiego Towarzystwa Lekarskiego w dniu 13 VI 1956 r., adiustowana następnie przez prof. Zdzisława Wiktora, mego ówczesnego Szefa i przewodniczącego (Polski Tygodnik Lekarski 1956, XI, 38, 331) w sprawozdaniu z Posiedzeń Naukowych Wrocławskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Lekarskiego, 309. Posiedzenie z dn. 13 VI 1956 r.

Słynni Lwowiacy.

http://www.lwow.com.pl/lwowianie4.html

Lesław Węgrzynowski (ur. 17.IX.1885 w Rohatynie zm. 10.VI.1956 we Wrocławiu) – lekarz, dr med.- wybitny specjalista chorób płuc a zwłaszcza gruźlicy. Poniósł ogromne zasługi dla zwalczania gruźlicy w Polsce.
W listopadzie 1918 roku w czasie walk – szef sanitarny obrony Lwowa . W okresie międzywojennym m.in. kierował sanatorium oraz poradnią przeciwgruźliczą na ul. Lindego. Opiekował się w ostatniej fazie choroby Czesławem Mączyńskim, brygadierem i dowódcą z roku 1918 . Po wkroczeniu bolszewików do Lwowa uratowało go to, że jeszcze przed I wojną światową w czasie pobytu Lenina w Poroninie i Krakowie był jego lekarzem. Zasłużony (wraz z córką Krystyną Węgrzynowską) w konspiracji i pomocy Żydom we Lwowie w czasie okupacji niemieckiej. W czasie Powstania Warszawskiego – szef sanitarny obwodu Śródmieście. Jego oraz Dr Świtonia decyzja uratowała odciętych powstańcow żydowskich na ul. Promyka na Żoliborzu (patrz W. Bartoszewski i Zofia Lewinówna – „Ten jest z ojczyzny mojej” , wyd. Znak 1969, str 319-320.)
Po wojnie pracował we Wrocławiu i Obornikach Śląskich .

Powstańcze biogramy

http://www.1944.pl/historia/powstancze-biogramy/Leslaw_Wegrzynowski

Lesław Węgrzynowski, „Bartosz”

„Bakcyl” (Sanitariat Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej) – I Obwód „Radwan” Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej – od 3.08.1944 r. lekarz naczelny Obwodu „Radwan”..

Jan Trzynadlowski – prof, historyk literatury, dyrektor ‚Ossolineum’, wspaniały wykładowca UWr., bardzo wydajny TW ‚Konrad’

 

Trzynadlowski Jan

portalwiedzy.onet.pl/

(1912-1995), polski teoretyk i historyk literatury, wydawca. W latach 1945-1950 był pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego. Należał do Łódzkiego Towarzystwa Naukowego. Od 1950 mieszkał we Wrocławiu, od 1951 związany był z Uniwersytetem Wrocławskim, od 1966, jako profesor. W latach 1956-1960 pełnił urząd dyrektora i redaktora naczelnego wydawnictwa Ossolineum. Od 1964 do 1985 był sekretarzem generalnym Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego.

Jan Trzynadlowski w Wikipedii

Jan Trzynadlowski (ur. 1912, zm. 1995) – polski teoretyk i historyk literatury, wydawca.

W latach 1945-1950 był pracownikiem Uniwersytetu Łódzkiego. Należał do Łódzkiego Towarzystwa Naukowego. Od 1950 mieszkał we Wrocławiu, od1951 związany był z Uniwersytetem Wrocławskim. W 1966 uzyskał tytuł profesora. W latach 1956-1960 pełnił funkcję dyrektora i redaktora naczelnego wydawnictwa Ossolineum. Od 1964 do 1985 był sekretarzem generalnym Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego. W latach1959–1974 był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa PRL o pseudonimie Konrad[1].

Słownik Biograficzny Ziemi Jeleniogórskiej

Trzynadlowski Jan
ur. 19 grudnia 1912, Lwów
zm. 18 maja 1995, Jelenia Góra

teoretyk i historyk literatury, bibliolog, wydawca, profesor Uniwersytetu Wrocławskiego

W 1945 r. po repatriacji ze Lwowa Jan Trzynadlowski przybył do Łodzi, gdzie podjął pracę jako asystent, później adiunkt w Katedrze Historii Literatury Uniwersytetu Łódzkiego. W 1947 r. uzyskał stopień doktora filozofii (teoria literatury i metodologia nauk), na podstawie pracy, pt. „Założenie teoretyczne nowszych szkół poetyckich na tle ogólnej teorii sztuki”. Promotorem była prof. Stefania Skwarczyńska, a egzaminatorem z zakresu metodologii nauk – prof. Tadeusz Kotarbiński. Trzynadlowski prowadził seminaria z teorii literatury, wykłady z dziejów i teorii wiersza polskiego na tle porównawczym i wykłady z historii literatury powszechnej. Jednocześnie na zaproszenie Leona Schillera, wykładał zasady wersyfikacji polskiej w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Łodzi. W l. 1948-50 wykładał również w warszawskim Instytucie Pedagogicznym.

W 1950 r. Jan Trzynadlowski przeniósł się do Wrocławia, nie zrywając jednak związków zawodowych z Łodzią. Na Uniwersytecie Łódzkim wykładał do 1953 r., od 1946-57 był członkiem kolegium redakcyjnego Prac Polonistycznych, oprócz tego był członkiem Łódzkiego Towarzystwa Naukowego i od 1958 r. redagował wraz z S. Skwarczyńską pismo „Zagadnienia Rodzajów Literackich”, z którym związany był do śmierci. Jan Trzynadlowski we Wrocławiu pracował najpierw jako redaktor literacki, naczelny, aż w końcu został dyrektorem Wydawnictwa im. Ossolińskich. Dla wydawnictwa tego położył ogromne zasługi. W l. 1950-57 prowadził na Uniwersytecie Wrocławskim wykłady z zakresu teorii literatury, w 1957 r. awansował na stanowisko docenta i wtedy związał się na stałe z Uniwersytetem Wrocławskim. W roku 1965 założył Zakład Teorii Literatury, w 1966 r. został profesorem nadzwyczajnym, w 1973 – zwyczajnym. W 1975 r. założył na wrocławskiej polonistyce Pracownię Filmoznawczą, która kształci do dziś miłośników X muzy i pomaga rozwijać badania naukowe w tym zakresie.

Był wspaniałym wykładowcą, uwielbianym przez studentów. Wypromował ponad dwustu magistrów, trzydziestu doktorów, asystował przy wielu habilitacjach. Wykładał na wielu uniwersytetach zagranicznych, związany był ścisłą współpracą z Dolnośląskim Towarzystwem Przyjaciół Nauk, z Instytutem Śląskim w Opolu, a także z Wyższą Szkołą Pedagogiczną w Opolu, która uhonorowała go w 1993 r. tytułem doktora honoris causa.

Był również wieloletnim prezesem Zarządu Wojewódzkiego Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, a także aktywnym członkiem Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego. Redagował prace Towarzystwa prowadząc rocznik „Annales Silesiae”, założył i przez ponad ćwierćwiecze sam prowadził „Litterarie” wydawnictwo periodyczne z zakresu teorii literatury, metodologii nauk, humanistyki i kultury. Wrocławskie Towarzystwo Naukowe w zamian za jego zasługi nadało mu godność członka honorowego towarzystwa.

IPN – PRZEGLĄD MEDIÓW – 25 kwietnia 2007 r.

serwis IPN 

Znany historyk i teoretyk literatury prof. Jan Trzynadlowski współpracował z bezpieką – ujawniono we wtorek wieczorem w programie „Misja specjalna” w telewizyjnej Jedynce. Trzynadlowski od 1951 r. był związany z Uniwersytetem Wrocławskim; od 1966 jako profesor. W latach 1956-1960 był dyrektorem i redaktorem naczelnym wydawnictwa Ossolineum. W latach od 1964 do 1985 był sekretarzem generalnym Wrocławskiego Towarzystwa Naukowego. Zajmował się m.in. teorią filmu. Jak poinformowano w programie, Trzynadlowski został zwerbowany w 1959 roku, a wyrejestrowany w 1974 r. W Instytucie Pamięci Narodowej znajdują się trzy tomy jego meldunków. Dzięki nim m.in. zwolniono z pracy w urzędach centralnych kilka osób i udaremniono ucieczkę na Zachód dwóch naukowców. Z dokumentów wynika, że profesor rzadko pobierał pieniądze za donosy, ale otrzymywał zwrot kosztów podróży i upominki od SB. Miał dobre kontakty z funkcjonariuszami SB. Radził się ich np., czy powinien odpisywać na prośbę Jerzego Giedroycia, proszącego o przesłanie jednej z książek wydanych przez Ossolineum. „Z punktu widzenia SB agent »Konrad« (Trzynadlowski-PAP) był agentem bardzo wydajnym, dostarczał wartościowe informacje” – ocenił w programie szef wrocławskiego IPN Włodzimierz Suleja. „Misja specjalna” TVP 1 24.04.2007 r.

Jan Kott – prof. teatrolog – w Polsce i USA, ideolog marksizmu, kolaborant z Lwowa, o krótkiej pamięci

JAN KOTT w Wikipedii

(ur. 27 października 1914Warszawie, zm. 23 grudnia 2001 r. w Santa MonicaKalifornii), polski krytyk i teoretyk teatru; poeta, tłumacz, eseista, krytyk literacki..

Uczestniczył w kampanii wrześniowej 1939. Następnie mieszkał w Warszawie, po stronie aryjskiej, ukrywając swoje żydowskie pochodzenie. Od 1943 był członkiem PPR, od 1944 oficerem AL i redaktorem konspiracyjnego czasopisma „Młoda Demokracja”.

Po wojnie blisko związany z władzą komunistyczną, współzałożyciel i redaktor lewicowego tygodnika „Kuźnica” – organu PPR dla intelektualistów. (1945-48). W 1948 współzałożyciel Instytutu Badań Literackich PAN. Profesor Uniwersytetu Wrocławskiego (1949-1952) iUniwersytetu Warszawskiego (1952-1969). W latach pięćdziesiątych atakował „wrogów” socjalizmu – od Kościoła Katolickiego, zbrojnego podziemia i gen. Andersa po „reakcyjnych” twórców. Dyskredytował m.in. dorobek Zygmunta KrasińskiegoStanisława Wyspiańskiego,Stefana ŻeromskiegoHenryka SienkiewiczaJosepha Conrada. Gwałtownie atakował wymowę Lorda Jima Conrada, widząc w głoszonych w nim ideałach heroizmu i honoru wzór „niebezpiecznej” ideologii, wyznawanej później przez żołnierzy AK, którą oskarżał o faszyzację. Krytykował Kamienie na szaniec Aleksandra Kamińskiego, uważając je za groźną książkę, na której wychowało się pokolenie kondotierów.

W 1957 wystąpił z PZPR i związał się ze środowiskami kontestującymi rzeczywistość PRL-u, a w 1964 podpisał List 34 skierowany przeciwko cenzurze.

W 1966 wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie wykładał na Uniwersytecie YaleUniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Po wydarzeniachmarca 1968 został przez władze PRL pozbawiony tytułu profesora i wystąpił o azyl w USA. Od 1969 wykładał na Nowojorskim Uniwersytecie Stanowym w Stony Brook (do emerytury w 1983). W 1979 roku otrzymał obywatelstwo amerykańskie. ..

————–

Leksykon krótkiej pamięci – Julian Kornhauser

ONET czytelnia

Typowe postawy i kariery polskich pisarzy w PRL-u: zachowanie kameleona. Dobrym przykładem jest tu Jan Kott. Działał tak, jak mu było wygodnie. W czasie wojny kolaboracja z władzami sowieckimi we Lwowie. W 1944 roku, po powrocie do Warszawy, wstąpił do PPR. Należał do głównych ideologów marksistowskich.

Założył „Kuźnicę”, piętnował „burżuazyjną” literaturę. Z nadania partii współtworzył Instytut Badań Literackich w 1948 roku. Pisywał felietony, recenzje i szkice, które złożyły się na takie książki jak Po prostu i Mitologia i realizm. Dzięki nim został profesorem  najpierw romanistyki (krucjata przeciwko awangardzie), potem polonistyki (słynne pamflety przeciwko Conradowi i jego heroizmowi moralnemu). Wkrótce sztandarowe, socrealistyczne opracowanie Lalki Prusa (1949) i ideologia progresywizmu.

Na początku lat 50. regularna krytyka teatralna i recenzowanie spektakli w kontekście społeczno-politycznym. I nagle odwilż – Kott przekreśla natychmiast swoją socrealistyczną przeszłość, ale jeszcze nie poglądy, o czym świadczy tom z 1956 roku Postęp i głupstwo, propagujący całkowite i bezwarunkowe podporządkowanie się Historii.

W 1957 roku występuje z partii i staje się rzecznikiem zmian, „walczy” o wielką klasykę i Szekspira. W 1961 roku wydaje tom felietonów i recenzji Szekspir współczesny.

W 1964 roku podpisuje „List 34”; mimo to pozwolono mu wyjechać na stypendium do USA, gdzie zaczął wykładać na uniwersytetach! Od 1968 roku pozostał na stałe za granicą. Tom o Szekspirze, tłumaczony na wiele języków, zaczyna swoją niebywałą karierę międzynarodową w środowiskach zrewoltowanej, lewicowej młodzieży. Napisany komunikatywnym, felietonowym językiem, tłumaczy, a właściwie „streszcza” dzieła Szekspira, poza metafizyką, doraźnie i realistycznie. Książka, będąca na marginesie akademickiej szekspirologii, dziwnym trafem zostaje uznana za obowiązujący „podręcznik”. Kott czuł się dobrze w nowej skórze: emigracyjnego guru współczesnego teatru. Kariera, jak powiedziałem, dość typowa dla polskich pisarzy owładniętych komunistyczną ideologią. I typowe, rzecz jasna, zachowanie elit, które przeszły do porządku dziennego nad „przemianą” przedstawiciela aparatu ucisku i krytyki jako narzędzia władzy. Bo sukces międzynarodowy! Giętkie pióro! Doradca Petera Brooka! Lubiąc zapominać i zacierać przeszłość, konstruujemy fałszywy obraz naszej historii.

————–

Jan Kott, czyli Melpomena jest dumna

Andrzej Żurowski

25.02.2007.

należy poddać Jana Kotta lustracji. Przeszedł od komunizmu – co tam komunizmu: stalinizmu wręcz – do  koncepcji i konstatacji  zgoła ostro pozadoktrynalnych. Niech się tym szerzej i wnikliwiej zajmują Inkwizytorzy; skromnie natomiast  pozwolę sobie suponować, że dziecinny Kott niezmiennie wierzył. Wierzył w aktualne doktryny i uprawiał swą teatrologię w obrębie ich pryncypiów….

Opisałem już kiedyś ten fragment naszej rozmowy: „Dlaczego Jan Kott został profesorem Uniwersytetu we Wrocławiu – wiadomo; trzeba go było czym prędzej wypchnąć z Warszawy gdzieś choćby trochę na ubocze. Natomiast jak został profesorem, opowiadał mi u Johna:

Wezwano mnie – mówił – do KC, do wysokiego funkcjonariusza, chyba od nauki albo od kultury.

– Zostaniecie, towarzyszu Kott, profesorem romanistyki we Wrocławiu, od zaraz.

– Ale ja – Kott na to – towarzyszu sekretarzu, jestem tylko prosty doktor, żadnej habilitacji…

– Toż wam mówię, nie będziecie docentem, tylko profesorem.

– I tak – zachichotał mi Kott – zostałem prostym profesorem.”

Habilitacji, oczywiście, nie zrobił nigdy. (Też mi problem!…)

————-

Z: Jacek Trznadel – Kolaboranci

W swoich wspomnieniach Jan Kott myli szczegóły i chronolo­gię. Niewiarygodny jest przekaz o wywózce, od której jego i Boya-Żeleńskiego uchroniła Wanda Wasilewska. Przekaz jedyny, przez nikogo nie potwierdzony, choć sama sprawa aresztowaniu Kolta jest prawdzi­wa. Jego teść, wybitny matematyk, Hugo Steinhaus, dał zupełnie inną wersją aresztowania i zwolnienia swego zięcia, nie ma w niej mowy o dotarciu na dworzec, wyciągnięciu z wagonu, ani o Wasilewskiej. Wer­sja Kotta to zapewne nie sprawa luki w pamięci, lecz – tworzenie efek­townej literatury. Nie wiadomo, w jakim stopniu prawdziwe są realia innych okupacyjnych wspomnień Kotta. Kott uczestniczył w zebraniach Klubu Pisarzy jako członek Związku Pisarzy Sowieckich Ukrainy, zaj­mował się przygotowywaniem podręcznika literatury polskiej do naj­wyższej klasy szkoły średniej (pisze o tym H. Szipper).

Kott trwał przy swej ortodoksyjnie komunistycznej ideologii co najmniej do lat pięćdziesiątych. Reprezentując ciasny, komunistyczny pogląd, grał jednocześnie rolę libertyna. Jest jednym z wielkich odpo­wiedzialnych za ofensywę ideologii komunistycznej w kulturze. Byłem słuchaczem jego wykładów polonistycznych we Wrocławiu i seminarium z literatury francuskiej po roku 1949. To on przecież wylansował w jed­nym z powojennych felietonów postać buchaltera-komunisty mówiącego, że bilans komunizmu jest zawsze dodatni: „bo zamykamy go dopiero po zwycięstwie!”. Zaczyn lwowski wyrósł po wojnie.czym tłumaczyć akces Kotta do Związku Pisarzy Sowieckich, którego został członkiem, i udział w zebraniach, a także całe prokomunistyczne zaangażowanie w czasie okupacji niemieckiej i po wojnie? ..

Kott („Kotek”, jak nazywaliśmy go w czasie studiów i potem), zdaje się nie pamiętać o masowych eksterminacjach sowieckich i liczbie zgładzonych ofiar, choć nie w jawnych ulicznych egzekucjach. Kto we Lwowie nie siedział w lochu NKWD, był dokarmiany i głaskany przez okupanta po głowie, kto zamienił imię polskiego pisarza na etykietkę pisarza sowieckiego, woli widzieć totalitaryzm sowiecki w różowszych barwach.

GUSTAW HERLING-GRUDZiNSKI (fragment)

Jan Kott, kochany pan Janeczek, jak go nazywała Maria Dą­browska, gdy klęknąwszy wpatrywał się z uwielbieniem w jej oczy, bła­gając o wybaczenie lwowskiego epizodu, który rozgniewał Dąbrowską: jedyny należał równocześnie do dwóch związków literatów, resztek nie­zależnego pod przewodnictwem Ostapa Ortwina i Parnickiego, oraz rządzonego twardą sowiecką ręką przez Pancza, komisarza z Kijowa, Ale to pierwsze, ostrożne i nieśmiałe jeszcze obwąchiwania i rozpozna­nia kocimi wąsami. Ze starymi czy z nowymi?

Z nowymi, z nowymi. Drapieżny Kocur, który nazajutrz po wojnie w Rzymie z dygnitarską gębą (był, zdaje się, rewizorem amba­sad PRL za granicą), podczas naszego spotkania (znaliśmy się przed wojną) kapłańskim głosem dowodził, że śmieszną jest rzeczą łzy przelewać nad drobiazgiem iluś tam tysięcy zastrzelonych w Katyniu oficerów polskich, kiedy roztacza się przed nami obraz majesta­tycznego Pochodu Historii. […]

Gustaw Herling-Grudziński: Dziennik pisany nocą. ,,+PIus -Minus” nr 8; 21-22 lutego. Dod. do „Rzeczpospolitej”, Warszawa 1998

Jerzy Robert Nowak – Kto jest kim w lobby filosemickim

Jan Kott, krytyk literacki. W czasach stalinizmu jeden z najskrajniejszych politruków kultury żydowskiego pochodzenia, “inkwizytorsko” zwalczający przeważającą część tradycyjnej polskiej literatury narodowej jako “reakcyjną”. Nawet znany żydowski luminarz paryskiej “Kultury” Zygmunt Hertz przyznawał w liście do Czesława Miłosza z 2 lutego 1965 r. w kontekście Jana Kotta: bardzo Janka lubię, ale był kurwa, oj był (por. Z.Hertz: Listy do Czesława Miłosza 1952-1979, Paryż 1992, s. 207-208). Jeszcze długo po październiku 1956 r. przy różnych okazjach popisywał się proreżimowymi służalstwami, doczekując się u Jerzego Giedroycia wdzięcznego określenia “szmata”. W 1963 r. Giedroyć napisał w związku z jednym takim służalczym wystąpieniem Kotta: Ci ludzie zupełnie zwariowali. Stali się szmatami i bezwolnymi narzędziami nieinteligentnego systemu (…), a jednocześnie uważają siebie za jedynych reprezentantów, wieszczów etc. (…)(“Rzeczpospolita” z 6-7 listopada 1993 r.). Swoje stalinowskie wyczyny Kott próbował maksymalnie wybielić w pełnej kłamstw książce Przyczynek do biografii. Dawny inkwizytor kultury nie zrezygnował z mentorskich pouczeń wobec Polaków, oskarżając ich o antysemityzm podczas wypadów ze Stanów Zjednoczonych do Polski (por. np. wywiad z J.Kottem: Kiedy skończy się mgła, “Polityka” z 6 października 1990 i komentarz polemiczny do tego wywiadu AL: Antysemityzm polski, “Niedziela” 28 października 1990 r.).
„NASZA POLSKA” NR 40/1996

Jan Miodek – profesor, językoznawca, zarejestrowany jako TW „Jam”, wygrywa procesy z Grzegorzem Braunem

baner człowiek nauki

Baza OPI – Nauka Polska – Ludze nauki

prof. dr hab. Jan Franciszek Miodek

Id osoby: 32263

Dyscypliny KBN: nauki filologiczne

Specjalności: kultura języka, nauka o współczesnym języku polskim

Miejsca pracy: Aktualne:

Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej

Pełnione funkcje: Aktualne:

Dyrektor Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej

Członkostwo: Aktualne:

Członek Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Rada Języka Polskiego

Członek Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział I – Nauk Społecznych; Komitet Językoznawstwa

Ukończone studia: 1968, Uniwersytet Wrocławski,

Uzyskany tytuł profesora:1995/08/22, nauki humanistyczne

1995/08/22, nauki humanistyczne

————–

Dyscypliny KBN: nauki filologiczne
Specjalności: kultura języka, nauka o współczesnym języku polskim
Miejsca pracy: Aktualne:
Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej
Pełnione funkcje: Aktualne:
Dyrektor  Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej
Członkostwo: Aktualne:
Członek  Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Rada Języka Polskiego
Członek  Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział I – Nauk Społecznych; Komitet Językoznawstwa
Ukończone studia:
1968,  Uniwersytet Wrocławski,
Uzyskany tytuł profesora:
1995/08/22,   nauki humanistyczne

Jan Miodek w Wikipedii

Jan Franciszek Miodek (ur. 7 czerwca 1946Tarnowskich Górach) – językoznawca, piszący i opowiadający o kulturze języka polskiego; profesor i dyrektor Instytutu Filologii PolskiejUniwersytetu Wrocławskiego; członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk oraz Rady Języka Polskiego….

1983 otrzymał stopień naukowy doktora habilitowanego, a także stanowisko docenta Uniwersytetu Wrocławskiego. Podstawę kolokwiumstanowiły dwie książki – Rzecz o języku. Szkice o współczesnej polszczyźnie oraz Kultura języka w teorii i praktyce.

Od maja 1989 jest dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1991 senat tej uczelni przyznał mu stanowiskoprofesora nadzwyczajnego, a już w 1995 odebrał tytuł profesorski z rąk Lecha Wałęsy20 października 2005 został doktorem honoris causaPedagogicznego Uniwersytetu Wileńskiego, a 10 marca 2006 roku otrzymał ten tytuł na Uniwersytecie Opolskim.

2007 wytoczył proces o zniesławienie publicyście Grzegorzowi Braunowi, który publicznie oskarżył go o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Sąd drugiej instancji prawomocnym wyrokiem skazał Brauna na przeprosiny i wpłacenie grzywny na cele dobroczynne. W uzasadnieniu sąd stwierdził m.in., że publicysta dopuścił się „rażącego niedbalstwa” i „w znacznym stopniu naruszył dobra osobiste, cześć i dobre imię” Jana Miodka. W 2009 roku wyrok został podtrzymany przez Sąd Najwyższy

———–

Prof. Miodek wygrał w SN: Braun ma go przeprosić

Gazeta Prawna

10.09. Warszawa (PAP) – Reżyser Grzegorz Braun ma przeprosić w mediach znanego językoznawcę prof. Jana Miodka za podanie nieprawdy, że było on „informatorem policji politycznej PRL” i zapłacić mu 20 tys. zł. – orzekł w czwartek Sąd Najwyższy. Wyrok jest ostateczny, ale Braun po jego wysłuchaniu oświadczył, że Miodka nie przeprosi.

Sprawa trwa od kwietnia 2007 r., gdy Braun – wrocławski reżyser i dokumentalista przedstawiający się jako szczególnie zainteresowany tematyką lustracji – uczestniczył w dyskusji w programie Polskiego Radia Wrocław. Wyraził tam pogląd, że wśród przeciwników lustracji są tacy, którzy mają osobisty interes, by się jej sprzeciwiać i dodał, że prof. Miodek był „informatorem policji politycznej PRL”.

Prof. Miodek – ceniony językoznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego – pozwał za te słowa Brauna i wygrał sprawę w dwóch instancjach. Sąd ustalił, że wprawdzie profesor został w 1978 r. zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik o kryptonimie Jam i wyrejestrowany w 1989 r., ale brak jakichkolwiek danych potwierdzających, że do rzeczywistej współpracy doszło. Takich samych ustaleń dokonała uniwersytecka komisja historyczna badająca sprawę profesora.

Wiadomo, że Miodek – przed naukowym wyjazdem w 1977 r. do RFN, gdzie był lektorem na uniwersytecie w Munster – został dwukrotnie wezwany do SB, gdzie nakazano mu unikać zachodnich dziennikarzy. Po powrocie dwukrotnie wezwano go do urzędu paszportowego. Jedna z tych rozmów została zaprotokołowana i jest pod nią podpis Miodka – ale jego własnym nazwiskiem, a nie kryptonimem, jak podpisywane były doniesienia agentów SB. Z akt sprawy wiadomo też, że prof. Miodekw latach 80. był proszony przez SB o „konsultacje językowe antyradzieckiej ulotki”, oraz że po spotkaniu w urzędzie paszportowym w 1984 r. – przed planowanym wyjazdem naukowym profesora do Gandawy – nigdzie nie wyjechał, bo nie otrzymał paszportu.

W tym stanie rzeczy wrocławskie sądy: okręgowy i apelacyjny nakazały Braunowi przeproszenie Miodka za powiedzenie o nim, że był „informatorem policji politycznej”, bo sam fakt rejestracji nie przesądza o prowadzeniu współpracy, na którą brak dowodów. Sądy uznały, że Braun – skoro, jak sam mówi, interesuje się tematyką lustracji – powinien o tym wiedzieć, a skoro przypisuje Miodkowi współpracę, czyni to ze złą wolą……

———-

W IPN SĄ DOKUMENTY O WSPÓŁPRACY

Dziennik, poniedziałek 21 maja 2007

Profesor Jan Miodek to TW „Jam”

Prof. Jan Miodek był – według dokumentów szczątkowo zachowanych w IPN – tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Jam. Zarejestrowano go w 1979 roku, a jego teczkę skierowano do archiwum dopiero w 1989. Gdy miesiąc temu pojawiła się pierwsza informacja o współpracy profesora, ten twierdził, że jedynie podpisał milicji sprawozdanie z pobytu na stypendium w Niemczech.

Według informacji uzyskanych z IPN przez Uniwersytet Wrocławski (tam pracuje Miodek), profesor był w roku 1978 wytypowany na tajnego współpracownika i w grudniu tego roku bądź w styczniu 1979 zarejestrowano go jako TW „Jam”. Jego teczka została skierowana do archiwum w końcu 1989 roku – już w czasie, gdy premierem był Tadeusz Mazowiecki, ale SB nie była jeszcze zlikwidowana.

Profesor Włodzimierz Suleja, szef wrocławskiego oddziału IPN, wyjaśnia dziennikowi.pl, że w archiwach odnaleziono tylko tzw. wpisy rejestrowe agenta i informacje o pseudonimie i latach współpracy profesora Miodka. „Nie wiemy, co się zostało z teczkami. Czy zostały zniszczone, czy też nie” – dodaje profesor Suleja….

Profesor Miodek przyznał, że w latach 70. wyjeżdżał za granicę, jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. Przyznał, że przed wyjazdem na stypendium do Niemiec był wzywany przez milicję, a po powrocie złożył sprawozdanie z dwuletniego pobytu i – jak mówi – „jak idiota” podpisał je. Ale podkreślił, że nie brał od SB żadnych pieniędzy i nie wie, co napisali o nim esbecy…..
———

Historyk IPN zeznaje: Prof. Jan Miodek współpracował z SB

Zeznania Wojciecha Sawickiego wypełniły kolejną rozprawę w głośnym procesie, jaki prof. Jan Miodek wytoczył znanemu wrocławskiemu publicyścieGrzegorzowi Braunowi. To właśnie Braun ogłosił w kwietniu tego roku, że prof. Miodek był współpracownikiem SB. Znany językoznawca zaprzecza i domaga się zadośćuczynienia.

Jak mówił w sądzie Wojciech Sawicki, z teczki TW „Jam” została tylko odkładka. Jednak osoby niszczące esbeckie dokumenty przeoczyły inne źródła. Te zaś – zgodnie z zeznaniami Sawickiego – świadczą o tym, że „TW Jam” to właśnie prof. Jan Miodek.

Sam prof. Miodek odmówił skomentowania tych informacji. Natomiast obrońca Grzegorza Brauna wniósł o przesłuchanie w charakterze świadków byłych oficerów SB prowadzących TW „Jama”.

Wojciech Sawicki mówił też w poniedziałek, że znane są przypadki rejestracji na tajnego współpracownika „kogoś na wyrost”, kto spotkał się z oficerem SB dwa razy, ale nic z tego nie wynikało albo bardzo niewiele. „Znam też przypadki, gdy werbowano znaną osobę ze środowiska uniwersyteckiego, ale oficer SB zwlekał z rejestracją, obawiając się blamażu w razie jego wycofania się” – mówił Sawicki.

Reprezentujący prof. Miodka mec. Henryk Rossa dopytywał czy istnieje możliwość, aby ktoś został zarejestrowany bez swej zgody i wiedzy. Sawicki wyjaśnił, że TW najczęściej byli rejestrowani bez swojej wiedzy i zgody.

Według Sawickiego nie można wykluczyć, że zarejestrowanie Miodka jako TW „Jam” to „wielka mistyfikacja SB”, ale historykowi „ciężko to sobie wyobrazić”. Dodał, że teczka prof. Miodka trafiła do archiwum dopiero po 11 latach, w 1989 r. Zauważył też, że komuś bardzo zależało na zniszczeniu jej zawartości. Zrobiono to, a także przepisano dziennik archiwalny, aby nie można było zidentyfikować TW. Dlatego Sawicki uważa, że „agentura ta musiała być dla SB niezwykle cenna”.

Według niego, dopiero odnalezienie oficerów prowadzących TW „Jama” pomogłoby wyjaśnić czy Miodek był cennym źródłem informacji i współpracował z SB przez 11 lat, czy też został zarejestrowany w 1978 r., spotkał się z esbekami dwa razy i na tym poprzestał – nie mając świadomości, że figuruje w dokumentach SB jako TW.

Kolejna rozprawa 6 grudnia.

O pierwszych poszukiwaniach śladów domniemanej współpracy prof. Miodka z SB w archiwach IPN szczegółowo pisał w maju Dziennik.pl. Także w maju ukazała się obszerna rozmowa z Grzegorzem Braunem w serwisie Pardon.pl.

W kwietniu prof. Jan Miodek opublikował oświadczenie na temat swoich kontaktów z SB.

————–

Profesor Miodek w piekle lustracji

Gazeta Wyborcza

Rano w piątek 20 kwietnia 2007 r. na antenie Polskiego Radia Wrocław jego współpracownik Grzegorz Braun zakomunikował, że profesor Jan Miodek był informatorem policji politycznej w PRL. Rozpętała się medialna burza.

—————–

BRAUN: IDĘ DO STRASBURGA

Niezalezna.pl, 11-09-2009

„Nie jest moją winą, że Jan Miodek przez 11 lat służył Służbie Bezpieczeństwa jako osobowe źródło informacji i był zarejestrowany jako TW „Jam”. Z Grzegorzem Braunem, niezależnym reżyserem i scenarzystą, rozmawia Tomasz Zdunek.