Wojskowa Akademia Polityczna im. Feliksa Dzierżyńskiego

baner historia PRL

Wojskowa Akademia Polityczna im. Feliksa Dzierżyńskiego

wg Wiki: Wojskowa Akademia Polityczna

polska marksistowskoleninowska wojskowa uczelnia wyższa istniejąca w Warszawie naOchocie przy ulicy Opaczewskiej 2a (od 1960 ul. Banacha 2) w latach19511990.

Była to szkoła kształcąca kadrę oficerską pionu politycznego (polityczno-wychowawczego) Ludowego Wojska Polskiego pod kątem indoktrynacji politycznej. Program studiów był zbliżony do programu realizowanego na podobnych uczelniach ZSRR i w innych państwach Układu Warszawskiego. Była głównym ośrodkiem dydaktycznym kształcącym kadry polityczne LWP. Była najważniejszym w siłach zbrojnych ośrodkiem marksistowskich nauk społecznych. Jej pracownicy, słuchacze oraz absolwenci propagowali idee socjalizmu nie tylko w szeregach wojska, lecz również w środowiskach cywilnych.

Akademia powstała na bazie utworzonej 6 listopada 1945 Oficerskiej Szkoły Polityczno-Wychowawczej w Łodzi. Do grona wykładowców tej szkoły należeli m.in. Jakub Szliferstein (Cykl polityczny), Kazimierz Owoc (Ekonomia społeczna) oraz Florian SzubertAdolf BrombergMichał PirkoLeon Szyfman,Aniela Szaniec i inni. Do roku 1951 jako szkoła oficerów politycznych kształciła kadry dla służby wojskowej oraz pracy państwowej. Absolwenci uzyskiwali tytułoficera politycznego.

Po rozwiązaniu szkoły, już jako akademia została utworzona 21 marca 1951 [1],18 lipca 1951 otrzymała imię Feliksa Dzierżyńskiego [2]. W październiku 1956komendantem szkoły został generał Adam Uziembło. Do programu nauczania w ramach modernizacji wprowadzono wówczas kilka dodatkowych dyscyplin oraz zatrudniono pracowników cywilnych. Po rozwiązaniu Oficerskiej Szkoły Polityczno-Wychowawczej w ramach Akademii Wojskowo Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego powołano również przejściowo Fakultet Wojskowo-Prawniczy w Warszawie działający w latach 1953-1956, a po nim Wojskowy Instytut Prawniczy, którym kierował do roku 1962 Julian Polan-Haraschin jako kierownik katedry prawa.

Wśród pierwszych cywilnych wykładowców po roku 1956 znaleźli się Jerzy WiatrJan SzczepańskiStanisław HerbstCzesław MadajczykJanusz Reykowski. Do roku 1965 spośród cywilnych pracowników dołączyli jeszczeJanusz WolińskiLudwik BazylowWiktor SzczerbaTadeusz CieślakJózef SkrzypekAdam StebelskiFranciszek RyszkaMaria TurlejskaRoman KamienikMarian WojciechowskiKarol LapterWładysław Tomkiewicz,Andrzej ZahorskiEugenia StrumieńWitold SierpińskiZbigniew ĆwiekHernryk BireckiBolesław LewickiJanusz NowickiAdam krokiewiczTadeusz Kroński,Jan LegowiczTadeusz NowackiTadeusz PasierbińskiRyszard Wroczański,Ignacy SzaniawskiStanisław Jedlewski. W roku 1968 po wydarzeniach marcowych z WAP odszedł m.in. Jerzy Wiatr oraz wielu innych [3].

Do roku 1990 kształciła w zakresie nauk społeczno-politycznych i wojskowych oraz pracowników naukowo dydaktycznych [4](studia doktoranckie)….

W roku 2005 Ogólnopolskie Stowarzyszenie Internowanych i Represjonowanych [5]zaapelowało do prezydenta Lecha Kaczyńskiego o przygotowanie ustawy, która powoła komisję lustracyjną w celu zbadania prac doktorskich i habilitacyjnych obronionych w WAP w latach 19451990Stowarzyszenie chce, by w trybie pilnym doszło do anulowania wszystkich dyplomów nadawanych przezAkademię Spraw WewnętrznychAkademię Nauk Społecznych przy KCPZPR, Wojskową Akademię Polityczną im. Feliksa Dzierżyńskiego iWojskowy Instytut Historyczny im. Wandy Wasilewskiej.

Reklamy

Stanisław Dawidziuk – rektor aferalny, odznaczony za „wybitne zasługi w pracy dydaktycznej i naukowej”

baner-czlowiek-nauki7

Baza OPI

udzie nauki
identyfikator rekordu: o76021
dr Stanisław Dawidziuk, prof. WSM w Warszawie
Dyscypliny KBN: organizacja i zarządzanie
Specjalności: przedsiębiorczość
Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje: – Katedra Marketingu i Przedsiębiorczości WSM w Warszawie – prof.
– Wyższa Szkoła Menedżerska w Warszawie – Rektor

Chcesz wybrać uczelnię? Sprawdź ją

Tygodnik Przegląd 2005-04-18

Musisz sam ocenić uczelnię, w której chcesz studiować. – Wyższa Szkoła Menedżerska w Warszawie istnieje już 10 lat. Wykształciliśmy prawie 11 tys. osób. Tyle samo obecnie studiuje w murach naszej uczelni. Ale mury te rozszerzamy, podobnie jak ofertę edukacyjną – mówi rektor Uczelni, prof. dr Stanisław Dawidziuk.

Rektor nie rzuca słów na wiatr. Wraz z nowym rokiem akademickim uczelnia „odetchnie” nowymi budynkami. Do kampusu uczelni dołączą nowoczesne budynki (warte 50 mln zł, czyli podwajające wartość uczelnianego majątku), w których poza aulami i salami wykładowymi znajdą się m.in. sala koncertowo-widowiskowa na 700 osób, basen, hala sportowa, hotel. A po co to wszystko?
Najpierw baza, później nabór
W Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie przy Kawęczyńskiej 36 już teraz można uzyskać tytuł licencjata lub magistra Zarządzania i Marketingu. Uczelnia rozpoczęła starania o uzyskanie uprawnień do nadawania stopnia naukowego doktora na Wydziale Menedżerskim.
Można też zostać magistrem Prawa lub licencjatem Administracji, a także inżynierem Informatyki oraz Zarządzania i Inżynierii Produkcji.
Wyższa Szkoła Menedżerska w Warszawie nie zamierza do tego ograniczać swojej oferty. Oczekuje zezwolenia MENiS na prowadzenie studiów w zakresie Pedagogiki, Pielęgniarstwa, Europeistyki, Stosunków Międzynarodowych. W przygotowaniu są kolejne wnioski o utworzenie kolejnych kierunków studiów. – Tak jak człowiek, który chce „być kimś”, nie może mieć jednego garnituru, tak uczelnia nie może ograniczać się do przyjętych na początku swego istnienia kierunków studiów, nie może ograniczać się do „minimum programowego” ani poprzestać na bazie dydaktycznej z początku swej egzystencji – mówi rektor, prof. dr Stanisław Dawidziuk.

———-

Dawidziuk wielmożny

„Tygodnik Solidarność” nr , z kwietnia 2001

Dawni współpracownicy nie mają złudzeń: między pięknymi deklaracjami rektora Dawidziuka a prawdziwym życiem szkoły przy Kawęczyńskiej zionie przepaść. Niektórym zabrało to rok, innym trochę więcej, zanim uświadomili sobie, że nie zniosą dłużej lekceważenia przepisów, zasad współżycia czy traktowania szkoły jako maszynki do robienia, ogromnych zresztą, pieniędzy. Natomiast instytucje obcują z dokumentami, którymi niedoszły kanclerz umie świetnie „zarządzać”, więc wcale się na jego przymiotach nie poznały. Od niedawna rektor Wyższej Szkoły Menedżerskiej SIG podpisuje się: „prof. nadzw. dr Stanisław Dawidziuk”. Ale to nieprawda, to tylko jeszcze jeden ze zręcznych sposobów, którymi chętnie posługuje się doktorant Wojskowej Akademii Politycznej im. Dzierżyńskiego, prywatnie miłośnik Sun-tsego i Makiawela. Dawidziuk nie jest profesorem nadzwyczajnym, lecz raczej kimś, kto w sposób nadzwyczajny został profesorem tytularnym własnej uczelni.

————

Rzutki edukator młodzieży

Stanisław D., w PRL doktorant Wojskowej Akademii Politycznej, lektor KC PZPR, pracownik Politechniki Warszawskiej, skazany prawomocnie za fałszerstwa dokumentów i łapówkarstwo, a w III RP edukator niezamożnej młodzieży, budzi silne emocje. Zwłaszcza u tych, którzy razem z nim zaczynali tworzyć widzialną dziś potęgę szkoły. I „odpadli” po drodze….

Cień resortu nad Kawęczyńską

Na liście ponad trzystu pracowników dydaktycznych szkoły widnieje zaledwie parę nazwisk o renomie ogólnopolskiej: prof. prof. Brunon Hołyst, Kazimierz Pospiszyl czy aktor Janusz Zakrzeński.

– Ton uczelni nadają raczej tacy ludzie, jak dziekan prawa doktor Janusz Kamiński, profesorowie Feliks Prusak czy Marian Kallas. No i przede wszystkim sam rektor D. Jest takie zdjęcie z Rzymu, rektor na kolanach przed papieżem, grupa studentów ze sztandarem WSM..

Szkolna pielgrzymka, co w tym dziwnego?

– D. przed laty osobiście ściągał krzyże ze ścian w prewentorium w Otwocku. Sponsorów dla sztandaru szkoły znalazł dr Kiejstut Szymański, wtedy zatrudniony w MSW. No, a przed oblicze Jana Pawła II doprowadził grupę o. Hejmo – opowiada długoletni pracownik WSM, zastrzegając sobie anonimowość.

———–

WYGRANY PROCES „GAZETY POLSKIEJ”. MOŻNA PODAWAĆ FAKTY

Dorota Kania, „Niezależna.pl, 07-01-2009

Stanisław Dawidziuk, założyciel i rektor Wyższej Szkoły Menedżerskiej SIG w Warszawie przegrał proces z „Gazetą Polską”. We wrześniu 2006 roku Piotr Nisztor, (piszący wówczas dla „GP”, obecnie dziennikarz „Rzeczpospolitej” )  opublikował tekst pt. „Minister wspiera łapówkarza”. Napisał w nim, że były minister edukacji Mirosław Sawicki umożliwił prof. Dawidziukowi skazanemu przed laty za łapówkarstwo i fałszerstwo przejęcie prywatnej szkoły wartej około 100 mln zł.

Prof. Dawidziuk, lektor KC PZPR, był skazany w latach 80. w głośnej aferze na Politechnice Warszawskiej, kiedy był kierownikiem Międzywydziałowego Studium Kształcenia Nauczycieli Przedmiotów Technicznych. Prokuratura udowodniła, że w latach 1978 – 1981 umożliwił uzyskanie dyplomu ukończenia studiów osobom, które nie zdały części egzaminów. Dawidziuk fałszował m.in. podpisy innych wykładowców. Został skazany na 4 lata więzienia. W 1987 roku wyszedł na wolność.

W 1992 roku Dawidziuk został prezesem Stowarzyszenia Inicjatyw Gospodarczych, które powołało do istnienia Wyższą Szkołę Menadżerską. W 2000 roku Najwyższa Izba Kontroli przeprowadziła kontrolę, która wykazała szereg nieprawidłowości w uczelni. Mimo to w 2005 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski odznaczył Dawidziuka Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za „wybitne zasługi w pracy dydaktycznej i naukowej”. W tym czasie toczyło się śledztwo, w którym laureat został oskarżony o oszustwa i fałszerstwa.