Sprawa Wolszczana c.d.

baner24

Wolszczan o współpracy z SB: przepraszam wszystkich kolegów

Onet

Wszystkich kolegów i współpracowników, których nazwiska pojawiły się w publicznej debacie przeprosił prof. Aleksander Wolszczan w oświadczeniu na temat swoich kontaktów z SB. List naukowca opublikowało pismo uczelniane UMK.
————–
Piątek, 24 października 2008
Dyrektor Centrum Astronomii UMK Andrzej Kus uważa, że te przeprosiny wcale nie były konieczne. Jego zdaniem szkody powstały ogromne i są nie do odrobienia. Twierdzi jednak, że to środowisko astronomiczne powinno przeprosić Wolszczana.

List dotarł do rektora uczelni, gdy sprawa domniemanej współpracy prof. Wolszczana z SB stała się głośna, a na uczelni przekazano jej rozpatrzenie działającej tu komisji historyków, której zadaniem jest badanie spraw związanych z lustracją. Naukowiec potwierdził w liście, że SB zainteresowała się nim w 1973 roku, kiedy jako 26-letni asystent w Instytucie Astronomii przygotowywał się do wyjazdu na roczny staż do Niemiec.

– Organizacja ta (SB), tak samo jak PZPR, była nieodłącznym elementem krajobrazu PRL. Wiedziałem, że gdybym zapisał się do PZPR, nie „wychylał się” w czasie studiów i nie miał takiej pasji do badań naukowych, zapewne nie wpadłbym w tę pułapkę. Z młodzieńczą lekkomyślnością uznałem, że do zaakceptowania jest kompromis, według którego pozornie zgodzę się na współpracę i po prostu nie będę udzielał jakichkolwiek użytecznych informacji o kimkolwiek i czymkolwiek, pilnie uważając, aby nie przekroczyć granic elementarnej uczciwości – podkreślił prof. Wolszczan w piśmie opublikowanym na łamach „Głosu Uczelni”…

Rzadkie – jak podkreśla – kontakty z SB, według niego ostatecznie zakończyły się w 1981 roku. Odmówił wówczas rozmowy na temat swojego znajomego, który wówczas aktywnie działał w „Solidarności”.

– Trzy lata później, już po drugiej stronie oceanu, wysłałem mój paszport do przedłużenia w konsulacie PRL w Nowym Jorku i już go więcej nie zobaczyłem. Dziś wiem, dzięki uprzejmości byłego nowojorskiego konsula generalnego RP, że w mojej tamtejszej „teczce” widnieje notatka SB stwierdzająca, że byłem „wrogiem PRL” – zakończył oświadczenie prof. Wolszczan.

Reklamy

Wolszczan zrezygnował z profesury na UMK

źródło

Wolszczan zrezygnował z profesury na UMK

GW 8.10.2008

Prof. Aleksander Wolszczan zrezygnował z etatu profesora zwyczajnego na toruńskim uniwersytecie. Ostateczna decyzja w sprawie słynnego astronoma jest teraz w gestii rektora UMK. Zaraz po otrzymaniu rezygnacji rektror zwrócił się do Wolszczana z prośbą o rozmowę, po której miałby podjąć decyzję, ale do tej pory nie było odzewu ze strony naukowca.

W środę rektor UMK prof. Andrzej Radzimiński spotkał się z uczelnianym zespołem konsultacyjnym (pod przewodnictwem prof. Stanisława Salmonowicza), który zapoznał się ze stanowiskiem „Zespołu Badawczego dla określenia zakresu autonomii UMK oraz jej ograniczania przez wpływ organów państwa w latach 1968-1990” oraz z autentyczną dokumentacją w sprawie kontaktów prof. Wolszczana z SB, a także dotychczasowymi oświadczeniami słynnego astronoma dla mediów, nie negującymi faktu długoletniej współpracy z bezpieką.

Jak głosi komunikat po spotkaniu, zespół konsultacyjny uznał wyjaśnienia prof. Wolszczana „za dalece niewystarczające i stanął na stanowisku”, że rektor powinien przyjąć rezygnację z etatu profesora zwyczajnego UMK złożoną przez prof. Wolszczana. Nie wyklucza to jednak ewentualnej dalszej współpracy naukowej środowiska astronomicznego UMK z prof. Wolszczanem.

Aleksander Wolszczan – astronom, od SB do planet

Ludzie nauki
identyfikator rekordu:  o19028

prof. dr hab. czł. koresp. PAN Aleksander Wolszczan

Miejsca pracy, zajmowane stanowiska, pełnione funkcje:– Centrum Astronomii UMK
– Wydział III – Nauk Matematycznych, Fizycznych i Chemicznych PAN – Członek krajowy korespondent ————

Alex Wolszczan

Evan Pugh Professor of Astronomy and Astrophysics
Ph.D. in Physics, 1975, Nicolaus Copernicus University, Torun, Poland
501 Davey Laboratory
Department of Astronomy and Astrophysics
Penn State University
University Park, PA 16802
Phone: (814) 863-1756
Fax: (814) 863-3399
E-mail: alex@astro.psu.edu

——–

Aleksander Wolszczan w Wikipedii

1969 r. ukończył Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. W 1973 na stażu w Instytucie Radioastronomii Maksa Plancka w Bonn. W 1975 na macierzystej uczelni uzyskał stopień doktora fizyki za pracę poświęconą pulsarom. Od 1982 na stałe za granicą.

We wrześniu 1990 roku za pomocą radioteleskopu w Arecibo (Portoryko) odkrył pierwsze 3 planety poza Układem Słonecznym

——–

Prof. dr hab. Aleksander Wolszczan

Laureat Nagrody FNP ’92 w dziedzinie nauk ścisłych za odkrycie pierwszego pozasłonecznego układu planetarnego

.——-

PROF. WOLSZCZAN – TW „LANGE”

Maciej Marosz „Gazeta Polska”, 17-09-2008 

„Lange”

(ONET- pełny tekst)

Jeden z najwybitniejszych żyjących polskich astronomów, prof. Aleksander Wolszczan, był przez wiele lat zarejestrowany jako tajny współpracownik kontrwywiadu PRL o pseudonimie „Lange”. Za cenne informacje otrzymywał od SB pieniądze i prezenty.

W roku 1976 w SB opracowano charakterystykę TW „Lange”. „Przez okres trzyletniej współpracy z roczną przerwą dał się poznać jako człowiek inteligentny z dużym wyrobieniem życiowym, o swobodnym stylu życia mogącym łatwo zyskiwać sobie sympatię otoczenia. Jako młody naukowiec na uczelni posiada bardzo dobrą opinię” – zapisano. Pada też stwierdzenie, że TW dostarczył dotąd informacji m.in. o pracownikach Instytutu Radioastronomii w Bonn.

W czerwcu 1976 r. TW „Lange” sporządza dla SB notatkę, w której stwierdza, że w Szwecji przebywa jego brat, który w grudniu poprzedniego roku wyjechał do swojej narzeczonej i do tej pory nie powrócił. TW zapowiedział oficerowi kontrwywiadu, że niebawem dostarczy szczegółów. „Jak będzie na konferencji w Szwecji, to brata odwiedzi, o wszystkich detalach się dowie” – zapisał po spotkaniu z TW oficer SB.

Ojciec astronoma, prof. Jerzy Wolszczan, należał do PZPR od momentu jej powstania. Był kierownikiem sekcji Komisji Planowania Gospodarczego przy Wojewódzkiej Radzie Narodowej w Szczecinie, później dziekanem wydziału Politechniki Szczecińskiej.

Do toruńskiej komórki SB dotarła informacja z Wydz. II KWMO w Szczecinie, że Jerzy Wolszczan figuruje w wydziale „C” tutejszej KWMO jako były TW ps. „Oliwa”, pozyskany do współpracy w 1945 r. przez UBP w Szczecinku. Zadaniem agenta „Oliwy” – dawnego członka Kedywu AK – było „rozpracowanie środowiska poakowskiego”. Po trzech latach WUBP w Szczecinie wyłączył go z siatki agentów, gdyż „nie tkwił we wrogim środowisku oraz wstąpił do PZPR”.

——–

 

ROZMOWA Z PROF. ALEKSANDREM WOLSZCZANEM

——–

Profesor Wolszczan jako TW (Odkrycie kolejnej planety, tym razem esbeckiej !)

———

Profesor Aleksander Wolszczan o współpracy z SB cz.1/2

Profesor Aleksander Wolszczan o współpracy z SB cz.2/2

———-

Wolszczan porzuca Polskę – odlot na własną planetę ?

———

Aleksander Wolszczan – powrót z gwiazd

————-

To była cena sukcesu?

Nowości, , Czwartek, 18 Września 2008

W stanie wojennym bez przeszkód wyjechał na Zachód.Nie brakuje opinii, że przebieg kariery naukowej prof. Aleksander Wolszczan w czasach PRL zawdzięczał kontaktom z SB.

Prof. Aleksander Wolszczan to nie pierwszy ujawniony tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa w toruńskim środowisku akademickim. Wcześniej byli to, między innymi, profesorowie Jerzy Śliwiński, Błażej Wierzbowski i Janusz Kryszak

——–

Lange”, „Dux”, „Kosmos” i inni

Nowości, 26 Września 2008

W toruńskim Centrum Astronomii wrze. Z akt dotyczących agenturalnej przeszłości prof. Aleksandra Wolszczana wynika, że w środowisku toruńskich astronomów działało jeszcze pięciu innych tajnych współpracowników SB.

Donosił jednak nie tylko TW „Lange”, donoszono również na niego. TW ukrywający się pod pseudonimem „Dux” w raporcie z października 1978 r. tak opisywał relacje Wolszczana i Gorgolewskiego: „Byłem świadkiem rozmowy, w której S. Gorgolewski powiedział o Aleksandrze Wolszczanie: – Należy do osób, które robią tylko to, co przynosi im osobiste zadowolenie i korzyści. Unika pracy społecznej. Pracuje głównie w Toruniu z dala od Zakładu Radioastronomii, uważa przyjazdy do Piwnic za durne i bezsensowne. Nastawiony jest na zbieranie materiałów za granicą. Uważa, że mało zarabia, że tylko dzięki wyjazdom może się podnieść finansowo”.

Inny agent – TW „Profesor” – tak scharakteryzował Wolszczana podczas jednej z rozmów z esbekiem: „Człowiek zafascynowany Zachodem, pracę naukową w kraju traktował jako okres kwarantanny przed następnym wyjazdem”.

———–

Pakt z diabłem, czyli:’Śmierć frajerom!’

———–

Prof. Wolszczan, mimo kontaktów z SB, otrzyma Nobla z fizyki?

Jak pisze sztokholmski dziennik “Dagens Nyheter”, polski astronom może otrzymać Nobla za odkrycie pierwszego pozasłonecznego układu planetarnego

———-

Nobel czy kłopoty dla Wolszczana

Rz 7.10.2007

– Wiemy, że prof. Wolszczan współpracował z komunistycznymi służbami, gdy był pracownikiem naszego instytutu. Nie jest u nas już mile widziany – mówi „Rz” Felicitas von Aretin, rzeczniczka stowarzyszenia Maksa Plancka. – Zatrudnienie osoby z taką przeszłością byłoby niezgodne z etycznymi zasadami naszej instytucji.

Instytut sprawdził od 1989 r. kilkudziesięciu naukowców z dawnej NRD, którzy złożyli podanie o pracę. Kilkunastu okazało się byłymi tajnymi współpracownikami enerdowskich służb. Nie zostali zatrudnieni.

– To kwestia prestiżu. Kto chce mieć w swoich szeregach człowieka, który się splamił donosami? – wyjaśnia „Rz” prof. Manfred Wilke, szef Komisji ds. Badań nad Rządami Niemieckiej Socjalistycznej Partii Jedności na Wolnym Uniwersytecie w Berlinie. – Każdy, kto donosił, szkodził. Jak nie uczelni, to kolegom lub krajowi, który go przyjął

—————-

WOLSZCZAN PRZEGRAŁ,Nie mamy Nobla

Dziennik, 7.10.2008

———-

GW 8.10.2008

Wolszczan zrezygnował z profesury na UMK

Prof. Aleksander Wolszczan zrezygnował z etatu profesora zwyczajnego na toruńskim uniwersytecie. Ostateczna decyzja w sprawie słynnego astronoma jest teraz w gestii rektora UMK. Zaraz po otrzymaniu rezygnacji rektror zwrócił się do Wolszczana z prośbą o rozmowę, po której miałby podjąć decyzję, ale do tej pory nie było odzewu ze strony naukowca.

————–

Rektor UMK przyjął rezygnację prof. Wolszczana

PAP-Nauka w Polsce, 13.10.2008

Rektor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu przyjął rezygnację Aleksandra Wolszczana z pracy na stanowisku profesora zwyczajnego. Wybitny astronom złożył dymisję w związku ujawnieniem jego współpracy z SB. 

„Rektor przyjął rezygnację, informując jednocześnie prof. Wolszczana, że uczelnia, a przede wszystkim środowisko astronomów UMK, są zainteresowane dalszą współpracą naukową, jak i kontynuacją oraz podejmowaniem kolejnych wspólnych projektów badawczych” – poinformował w komunikacie rzecznik rektora dr Marcin Czyżniewski.

Lustracja toruńskiego ośrodka akademickiego

To była cena sukcesu?

Nowości, 18 Września 2008

Prof. Aleksander Wolszczan to nie pierwszy ujawniony tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa w toruńskim środowisku akademickim. Wcześniej byli to, między innymi, profesorowie Jerzy Śliwiński, Błażej Wierzbowski i Janusz Kryszak.

Lange”, „Dux”, „Kosmos” i inni

Nowości, 26 Września 2008

W toruńskim Centrum Astronomii wrze. Z akt dotyczących agenturalnej przeszłości prof. Aleksandra Wolszczana wynika, że w środowisku toruńskich astronomów działało jeszcze pięciu innych tajnych współpracowników SB.

TW „Dux”, TW „Orion”, TW „Kosmos” (lub „Cosmos”), TW „Omega”, TW „Profesor”. Te pięć pseudonimów z mniejszą lub większą regularnością przewija się w aktach dotyczących profesora Wolszczana, które znajdują się w bydgoskiej delegaturze Instytutu Pamięci Narodowej. W liczącej ponad 300 stron dokumentacji figuruje dodatkowo kilka tak zwanych kontaktów operacyjnych (forma współpracy z SB różniąca się od TW tylko drobnymi niuansami, m.in., brakiem wymogu złożenia pisemnego zobowiązania. Jako KO działali często członkowie PZPR, których oficjalnie można było werbować jedynie za zgodą władz wojewódzkich partii).

———

Profesor jako zwierzę łowne

GW 2007-03-20,

Prof. Polak ujawnia TW „Andrzeja”

Burzliwą historię spontanicznej lustracji naukowców Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu zacząć można od czerwca 2006, kiedy to były działacz podziemnej „S” obdzwonił najważniejszych znajomych w mieście, by powiedzieć, co wyczytał w archiwach IPN. A wyczytał, że znany badacz literatury emigracyjnej prof. Janusz Kryszak z polonistyki to płatny agent o pseudonimie „Krzysztof”. 22 lata na usługach SB.

Można też zacząć od marca 2005 – apelu Senatu do „byłych świadomych współpracowników służb specjalnych PRL”, żeby nie kandydowali w wyborach do władz uczelni…Prof. Polak: – Wolak był agentem poważnym, „zadaniowanym”. Kazano mu na przykład rozpracowywać duszpasterstwo akademickie. Zachował się jego trzystronicowy raport o spotkaniu z Tadeuszem Mazowieckim. Agent chodził na spotkania i meldował: kto jest aktywny, co mówi. „Zadaniowano” go potem na rozpracowanie co ostrzejszych dyskutantów, na przykład Andrzeja Zybertowicza, wtedy młodego asystenta UMK.
Gdy „Głos Uczelni” z tekstem historyka o psychologu krąży podawany z rąk do rąk, dr Wolak nie pracuje już w przychodni. Wykłada w Instytucie Psychologii UMK, ma też prywatną firmę szkolącą w dziedzinie zarządzania personelem,,

Rektor powołuje komisję etyczną

Senat wydaje – podjętą jednogłośnie w jawnym głosowaniu – uchwałę-apel „do byłych świadomych współpracowników służb specjalnych PRL”: nie kandydujcie w najbliższych wyborach do władz uniwersytetu.

Andrzej Zybertowicz, dziś już profesor socjologii, gorący zwolennik lustracji i autor licznych publikacji obnażających mizerię III RP, mówi „Gazecie Wyborczej”: – To apel do tych pracowników uniwersytetu, których związki z tajnymi służbami PRL nie są jeszcze publicznie wiadome. A będą. Wedle mej oceny jest obecnie na UMK co najmniej kilkadziesiąt takich osób. 

Sławomir Cenckiewicz ujawnia TW „Henryka”

Prof. Błażej Wierzbowski to już nie psycholog z przyuczelnianej przychodni – to uznany prawnik z bogatym dorobkiem naukowym, były kandydat PSL do Senatu RP, członek Trybunału Konstytucyjnego. W październiku 1998 składa – jako sędzia TK – zdanie odrębne w proteście przeciw uznaniu pierwszej ustawy lustracyjnej za zgodną z konstytucją. Zaraz po tym rezygnuje z sędziowania.

Na ślad jego agenturalnej działalności wpada Sławomir Cenckiewicz z IPN. Cenckiewicz bada inwigilację pierwszego zjazdu „Solidarności” w 1981 roku. Znajduje w esbeckich papierach z hali Olivii informacje o agencie „Henryku” – delegacie z Torunia, który zdawał swym mocodawcom relacje zawierające charakterystyki solidarnościowych grup, towarzystw i koterii zwalczających się na zjeździe.

W 2005 roku o sędzim-profesorze-agencie pisze tygodnik „Głos” Antoniego Macierewicza, wspomina o nim „Wprost”. Portal Abcnet poświęca mu cały rozdział w publikacji „Ludzie ubekistanu”. Wierzbowski staje się też pierwszą osobą, którą „obejmuje” komisja lustracyjna prof. Salmonowicza. 

TW „Henryk” przyznaje się i odchodzi, TW „Andrzej” przyznaje się i zostaje

Marzec 2005. Prof. Wierzbowski zostaje – na wniosek komisji etycznej – wezwany do rektora.

– Rektor spytał go o współpracę z SB, a on się nie wyparł. Powiedział, że to było dawno i szczegółów już nie pamięta – prof. Polak uśmiecha się pod wąsem. – Zgodnie z radą komisji rektor zaproponował natychmiastową rezygnację z prowadzenia wykładów, a potem wcześniejsze przejście na emeryturę. Wierzbowski się zgodził.

– Sprawy psychologa nie dało się już załatwić tak elegancko…

Stanisław Śmigiel obnaża prof. Kryszaka

– To był szok – mówi profesor Małłek.

Prof. Polak: – Historia naprawdę straszna. Z mego doświadczenia wynika, że 70 proc. agentów zarejestrowanych przez służby PRL to byli ludzie mało szkodliwi. Prowadzili swoje gierki, taki moralny półcień. Ich donosy to czasami śmieci. 30 proc. to sprawy poważne i sprawa Kryszaka do takich właśnie należy.

Kryszaka ujawnia – po wizycie w IPN – działacz pierwszej, a potem podziemnej „S” Stanisław Śmigiel…

Prof. Janusz Kryszak, dyrektor Instytutu Literatury Polskiej UMK, znawca prozy emigracyjnej, działacz opozycji, poeta, bywalec toruńskich kawiarni i piwiarni. Adorowany przez kobiety, ulubieniec studentów, cięty humor, elokwencja, opanowanie. Dużo pali. Praktycznie od razu przyznaje się do winy: – Byłem agentem, i to bardzo sprawnym – oświadcza publicznie.

Dziennikarz „Nowości” zauważa: „Najdelikatniejszy w sprawie Kryszaka jest fakt, że to on uznawany był przez lata za najlepszego ucznia, wręcz syna, przez Artura Hutnikiewicza, profesora legendę, filar nauki polskiej. Dziś przy prywatnym biurku prof. Hutnikiewicza zasiada Kryszak, który (…) twierdzi, że nie pamięta, czy o poglądach profesora pisał w informacjach przekazywanych SB”.

Polak: – Pisał, ale zachowały się tylko dwie wzmianki bez większej wartości..

Prof. Salmonowicz ujawnia TW „Kazusa”

Przeszłość zmarłego w 1983 roku profesora Jerzego Śliwowskiego, współzałożyciela wydziału prawa UMK, którego imieniem nazwano audytorium w nowym budynku i którego portret zawisł tam na eksponowanym miejscu, ujawnił sam profesor Salmonowicz – po tym, gdy IPN pokazał mu, jako pokrzywdzonemu, własną teczkę.

Polak: – Śliwowski był legendą wydziału. Po wojnie bronił z urzędu zbrodniarzy hitlerowskich, może dlatego UB się nim zainteresowało?

Salmonowicz: – Ujawniłem go nie dlatego, że na mnie donosił, bo donosiło wielu, ale by uchronić od podejrzeń inną osobę, na temat której już plotkowano….

Portret prof. Śliwowskiego wisi na uniwersyteckiej ścianie do końca roku akademickiego 2005/2006. Latem znika. Fachowcy odkuwają z muru brązowe litery z nazwiskiem. Tymczasem wolę powrotu na uczelnię zgłasza urlopowany na rok prof. Kryszak.

Prof. Polak: – Udzielił wywiadu lokalnej telewizji, stojąc pod pomnikiem Kopernika. Pytany, czy chce znowu prowadzić zajęcia ze studentami, odparł, że nigdy formalnie nie rozstał się z uniwersytetem. To było dla wielu osób z uczelni dosyć szokujące.

Szok objawił się m.in. „Listem otwartym do Pana Profesora Janusza Kryszaka”, który w grudniu 2006 roku wystosował inny polonista, dr Krzysztof Obremski: „Odmawiam Panu Profesorowi moralnego prawa do wykonywania obowiązków nauczyciela. Sprawą intelektualisty jest widzieć fakty olśniewająco jasno, a jeśli są proste – prosto je nazywać”. …

Prof. Polak ujawnia niewinność o. Wołoszyna

Wiosna 2006, po Toruniu krąży wieść: w IPN odnaleziono teczkę słynnego jezuity. 77-letni dziś ksiądz Władysław Wołoszyn w latach 70. tworzył duszpasterstwo akademickie, w latach 80. intensywnie konspirował. Jest honorowym obywatelem miasta. Plotka mówi: to TW „Myśliciel”.

Prof. Polak czyta teczkę i ogłasza wynik lustracji w „Tygodniku Powszechnym”: Wołoszyn agentem nie był. SB założyła mu teczkę (i nadała pseudonim „Myśliciel”) bez jego wiedzy

———

Opcja na prawo 1/49 styczeń 2006 

Agenci na uczelniach

Piotr Bączek 

Na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu okazało się, że współpracownikiem SB był prof. Błażej Wierzbowski. TW „Henryk” został oficjalnie zwerbowany w lipcu 1981 r., ale już 19 marca 1981 r. jako ekspert NSZZ RI „Solidarność” był obecny na sesji Wojewódzkiej Rady Narodowej w Bydgoszczy, gdzie ZOMO pobiło zaproszonych tam związkowców. We wrześniu 1981 r. w czasie I Krajowego Zjazdu Delegatów „Solidarności” był delegatem z Torunia i dostarczył SB kilka informacji. W III RP był sędzią Trybunału Konstytucyjnego, gdzie w październiku 1998 r. wyraził odrębne zdanie, protestując przeciwko uznaniu ustawy lustracyjnej za zgodną z Konstytucją. Miał zostać ekspertem sejmowej komisji śledczej ds. Orlenu. Władze uczelni uznały, że Wierzbowski ma zająć się wyłącznie pracą naukową, nie będzie miał zajęć ze studentami. Zobowiązano go też do przejścia na emeryturę w wieku 60 lat, czyli w przyszłym roku.

Prof. Stanisław Salmonowicz, który jest przewodniczącym działającego na UMK zespołu zajmującego się byłymi agentami SB, ujawnił dane innego agenta na UMK – Jerzego Śliwowskiego. Zrobił to, gdy podejrzenia padły na innych, niewinnych naukowców. Także dziekan wydziału prawa, prof. Zbigniew Witkowski, przyznał, że publiczne ujawnienie personaliów tajnego współpracownika o pseudonimie „Casus” było spowodowane właśnie krążącymi plotkami, jakoby agentem był któryś z innych wielkich naukowców.

———

Usunięcie rektorów UMK w sierpniu 1982 r.

————–

UMK wytyka wady lustracji

GW,2007-03-29

Senat przyjął uchwałę, w której w pełni poparł krytyczne wobec lustracji stanowisko Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich, bo „uczelnie mają szczególny obowiązek upominania się o zachowanie podstawowych praw obywatelskich w sytuacjach, gdy zachodzi podejrzenie ich naruszenia”. Naukowcy krytykują przewidziane w ustawie wyrzucenie z pracy za niezłożenie oświadczeń. Ich zdaniem sankcje są niewspółmierne do przewinienia, brakuje też prawa do postępowania sądowego.

„Niniejsza uchwała wynika z głębokiej troski Senatu UMK o zachowanie zasady autonomii uczelni wyższych, będącej podstawą ich funkcjonowania w demokratycznym państwie” – czytamy w dokumencie przyjętym niemal jednogłośnie.

– Podczas dyskusji nad uchwałą dziekani mówili, że lustracja budzi kontrowersje wśród wykładowców, a niektórzy naukowcy zapowiadają, iż nie złożą oświadczenia – mówi rzecznik UMK Marcin Czyżniewski. – Wskazywano, że ustawa jest ewidentnie sprzeczna z konstytucją, a o jej dalszych losach powinien zdecydować jak najszybciej Trybunał Konstytucyjny.

– Nie chce mi się wierzyć, żeby 18 lat po zmianie systemu za niezłożenie oświadczenia można było stracić pracę – wskazuje prof. Radzimiński. – Obowiązuje nas ustawa o szkolnictwie wyższym, a ustawa lustracyjna łamie autonomię uczelni, zasady zwalniania naukowców i przepisy kodeksu pracy.

– Czy władze UMK brały pod uwagę stanowisko rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego, który zapowiedział, że nie wyśle oświadczeń przed zapadnięciem wyroku TK? – pytamy.

– Myśleliśmy o tym i nie wykluczam, że tak postąpimy. Chociaż ma to sens tylko wówczas, gdy TK zakwestionuje całą ustawę – mówi prof. Radzimiński.

Na UMK oświadczenia musi złożyć 1295 osób. Toruńska uczelnia rozpoczęła autolustrację dwa lata temu. W lutym 2005 r. Senat UMK zaapelował do byłych świadomych współpracowników służb specjalnych PRL, żeby nie kandydowali w wyborach do władz uczelni, a rektor powołał zespół oceniający działalność wykładowców w PRL-u. Jego członkowie mieli doradzać władzom UMK, co zrobić z naukowcami, którym zostanie udowodniona współpraca z bezpieką i bronić niewinnie oskarżonych przed ostracyzmem. Dotychczas zespół zajmował się trzema sprawami: TW „Andrzeja”, czyli doktora Krzysztofa Wolaka, psychologa, który pracując w latach 1979-80 w przychodni akademickiej pisał do SB donosy na pacjentów, „Henryka” – prof. Błażeja Wierzbowskiego, prawnika i b. członka Trybunału Konstytucyjnego inwigilującego uczestników pierwszego zjazdu „Solidarności” w 1981 r. oraz „Krzysztofa” – prof. Janusza Kryszaka, dyrektora Instytutu Literatury Polskiej UMK, który przez ponad 20 lat współpracował ze SB za co wynagradzano go pieniędzmi i literaturą emigracyjną.