Agenturalna sprawa K.O. ‚Zebu’ – Franciszka Ziejki, b. rektora UJ

p

Agenturalna sprawa K.O. ‚Zebu’ – Franciszka Ziejki, b. rektora UJ

Spotkanie w Krakowskiej Loży Historii Współczesnej

organizowanej przez

 Instytut Pamięci Narodowej

oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Krakowie

na temat:  Morfologia agentury

W rozmowie wzięli  udział

dr hab. Filip Musiał oraz prok. Jacek Wygoda.

Spotkanie prowadził Roman Graczyk.

Kraków, 20 listopada 2013 r.

Obywatelski Solidarny Patronat Medialny ( OSPN) 

– zdjęcia, wideo: Józef Wieczorek

1

Franciszek Ziejka, rektor, który ma dowód (?) na niewinność w swoim rękopisie znalezionym w garażu, KO ‘Zebu’

Symbiotyczne relacje ZSP i MSW (przykład z r.1986)

Symbiotyczne relacje ZSP i MSW (przykład)

źródło: Krzysztof M.Kaźmierczak – Tajne. spec.znaczenia, 2009

ZSP -rzekomo niepolityczna organizacja studencka- kuźnia późniejszych kadr politycznych ( Ordynacka !) , biznesowych i akademickich – heroicznie walczących   przeciw lustracji.

Lustracja, czyli napiętnowanie zła i poniechanie zemsty

baner3

Warto też pamiętać, że część kadry akademickiej należała do PZPR.

Te osoby, z racji sprawowanych przez siebie funkcji partyjnych, zajmowały się działalnością społecznie niesłychanie szkodliwą – będąc częścią aparatu przemocy, wymuszały dominację miernoty nad błyskotliwością.

A jednocześnie nie musiały podpisywać żadnych zobowiązań do współpracy ze służbami specjalnymi PRL. Były bowiem ich dobrowolnymi współpracownikami.

 I to właśnie oni ponoszą moralną odpowiedzialność za ogromne morze zła i głupoty, którego ofiarą padły całe rzesze polskiej młodzieży kształcącej się w uczelniach wyższych.

Bo nauczyciel akademicki

(podobnie jak sędzia czy prokurator),

który nie reprezentuje standardów moralnych i jest podatny na naciski polityczne,

po prostu narusza prawa obywatelskie swoich studentów.


Jeśli zaś chodzi o tych, którzy formalnie zadeklarowali współpracę z aparatem przemocy, produkowali raporty i donosili na ludzi ze swego środowiska zawodowego, to ich działania w kategoriach dobra i zła nie są ani niejasne, ani relatywne. Bo skutkiem było szerzenie się już nie miernoty, jak we wcześniejszym przypadku, lecz zła, czystego zła. 

Bronisław Misztal Lustracja, czyli napiętnowanie zła i poniechanie zemsty

Bronisław Wildstein przedstawia ciemną stronę polskich uczelni

tvp

Na uczelniach bez zmian 

Bronisław Wildstein przedstawia 03.12.2008

Po upadku komunizmu większość polskich instytucji przeszła radykalną transformację. Szkoły wyższe nie zmieniły się jednak na jotę. A przecież powinny wytwarzać elity, które budują przyszłość kraju i modelują wzorce zachowań. 
Czy uniwersytety w PRL osiągnęły kształt doskonały?  Czy stare, dobre uniwersytety są dziś Świątyniami Nauki? 
BRONISŁAW WILDSTEIN PRZEDSTAWIA różne twarze zjawiska, który jedno ma imię: kryzys etyczny uniwersytetów. 
Przypadek wielkiego astronoma Aleksandra Wolszczana wstrząsnął Polską, ale nie był to przypadek typowy. Zwykle mało wybitni naukowcy podejmowali współpracę z SB, a agenturalność pomagała im robić naukowe kariery. 
Niezwykła tolerancja dla plagiatu, to inny przejaw schorzenia. Na pierwszy rzut oka nie ma związku z przyzwoleniem dla dawnych konfidentów w roli akademickich wykładowców. Ale jeśli traktujemy uniwersytety poważnie, nie możemy sprowadzić ich do roli fabryk, produkujących specjalistów. A uczciwych specjalistów nie da się wykształcić poza etyką. 
Dlatego zrywamy zmowę milczenia wokół ciemnych stron polskich uczelni!

Naukowcy nie musieli donosić


donoszenie

Naukowcy nie musieli donosić

Gazeta Polska, 26 listopada 2008 

Oburza mnie reakcja tych, którzy usprawiedliwiają donoszenie wśrod uczonych, mowiąc, ze taka była cena osiągania dorobku naukowego – stwierdza prof. Jean-Pierre Lasota-Hirszowicz

Ilu złamano, a ilu przyjęło propozycję współpracy z bezpieką z wdzięcznością?

baner18

Ilu złamano, a ilu przyjęło propozycję współpracy z bezpieką z wdzięcznością?  

 

Głos, 25.11.2008.

Maciej K. Sokołowski

Marszałek Borusewicz ubolewał nad systemem, który „łamał ludzi i zmuszał do współpracy”. Chodziło o tajnych współpracowników służb specjalnych PRL.

Zachodzi jednak pytanie o narzędzia przymusu. Były to nie tylko groźby wobec ludzi i ich rodzin – w tym przypadku można by nawet współpracę usprawiedliwiać. Na ogół jednak ci ludzie nie pchają się na wysokie stanowiska państwowe i nie podlegają lustracji.

Ale czy do narzędzi „przymusu” i „łamania” można zaliczyć obietnice awansu, kariery zawodowej lub naukowej, wyjazdu za granicę, talonu na samochód, ukrycia drobnych przestępstw i wielu, wielu innych korzyści oraz wyróżnień?

Skorzystali z takich okazji, zrobili karierę, ustawili się w życiu – ale im wciąż za mało. Teraz chcą być posłami, senatorami, ministrami, chcą należeć do elity państwa. Przyzwyczaili się „wystawać” ponad innych i nie chcą z tego rezygnować.

Dlatego nie podzielam poglądu marszałka Borusewicza, że to „oni muszą teraz za ten system pokutować”. Ilu jest takich z wielotysięcznej armii donosicieli, którzy „pokutują”?  Czy wyrazili skruchę?  Czy przeprosili?

Minister Boni po ujawnieniu dokumentów służb specjalnych w 1992r. zaklinał się, że nie współpracował, kłamliwie obrzucał inwektywami min. Macierewicza, szkodził mu jak tylko mógł. I co?  Czy teraz odwołał swoje obelgi?  Czy przeprosił?  Może pokutuje?  Nie, pełni spokojnie wysoką państwową funkcję jak gdyby nic się nie stało. Gdzie marszałek Borusewicz widzi tych „pokutujących”?  

Natomiast pokutowali i pokutują nadal ci, którzy odmówili współpracy zamykając sobie drogę awansu lub kariery naukowej – wielu z nich, często bardziej zdolnych, pozostało na lichych posadkach. Takie to są losy pokutujących w PRL i obecnie.

Najlepsze uzasadnienie dla budowy strony ‚Lustracja i weryfikacja naukowców PRL’

baner10

Oświadczenie studentów, doktorantów oraz młodych pracowników naukowych Centrum Astronomii UMK w Toruniu

Chcielibyśmy wyrazić nasze ogromne ubolewanie z powodu ataków medialnych, których celem stali się najwybitniejsi profesorowie naszego Centrum. W wyniku szeregu artykułów prasowych, które nie były poparte rzetelną informacją historyczną i środowiskową, w sposób nieuczciwy i haniebny podejmowane są działania mające na celu publiczny lincz osób prywatnych. Są to osoby, które na przestrzeni kilku dekad w sposób konsekwentny i systematyczny wprowadziły polską astronomię do XXI wieku jednocześnie piastując najważniejsze funkcje organizacyjne w naszym ośrodku badawczym. Nasi Profesorowie, mentorzy wielu prac licencjackich, magisterskich i doktorskich, wielokrotnie wspierali wszelkie inicjatywy młodych ludzi służące ich rozwojowi naukowemu. Byli i pozostaną naszymi autorytetami naukowymi i moralnymi bez względu na to, jakie informacje zostały zgromadzone w Instytucie Pamięci Narodowej przez niekompetentnych, aczkolwiek posłusznych systemowi aparatczyków.

Z perspektywy docierających do nas w ostatnich latach informacji o niejednoznacznej przeszłości wielu powszechnie poważanych osób publicznych wyłania się obraz PRLu, w którym wszystkie wyróżniające się osoby były inwigilowane przez służby bezpieczeństwa. Jednostki te zmuszone były do podejmowania moralnie nieoczywistych wyborów, które patrząc na obecny dorobek naukowy tychże osób i ich ośrodków badawczych okazały się być niepozbawione racji. Przykre jest, że oskarżenia wysuwane są najczęściej przez ludzi relatywnie młodych, którzy sami nie musieli nigdy dokonać tak ważkiego wyboru. Łatwo jest oceniać starszych kolegów będąc pewnym, że z powodu wieku ma się czystą historię.

Nikt z nas nie jest w stanie określić, jaki był stopień szkodliwości podjętych pod wpływem szantażu decyzji naszych Profesorów. Jesteśmy jednak przekonani, że umiejętność przyznania się do popełnionego (?) błędu czyni ich w naszych oczach bohaterami na miarę XXI wieku.

Oświadczenie studentów astronomii UMK

Jako studenci astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, na wieść o przyznaniu się profesora Kusa do współpracy z SB, wiedząc z wydarzeń ostatnich miesięcy jak takie przyznanie może zostać wykorzystane do napiętnowania osoby przez media i opinię publiczną, czujemy się zobowiązani do zajęcia głosu w tej sprawie i wyrażenia naszego całkowitego poparcia dla profesora Kusa. Profesora znamy jako świetnego naukowca i bardzo dobrego pedagoga, człowieka oddanego do końca polskiej astronomii. Jako osobę niezwykle zasłużoną dla Polskiej Nauki, bez której nie byłoby toruńskiego radioteleskopu RT-4, wieloletniego dyrektora Katedry Astronomii. Jako młodzi naukowcy jesteśmy w stanie zrozumieć dramat decyzji profesora. Rozumiemy jak dramatyczna jest sytuacja młodego naukowca chcącego prowadzić badania naukowe i rozwijać się, a któremu przyszło żyć w systemie, który mu to uniemożliwia. Mamy całkowite zaufanie do profesora Kusa i podziwiamy jego odważną decyzję przyznania się do współpracy. Wyrażamy również nadzieje, że profesor Kus będzie dalej mógł bezproblemowo pełnić swoje funkcje na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika