Jan Miodek – profesor, językoznawca, zarejestrowany jako TW “Jam”, wygrywa procesy z Grzegorzem Braunem

baner człowiek nauki

Baza OPI – Nauka Polska – Ludze nauki

prof. dr hab. Jan Franciszek Miodek

Id osoby: 32263

Dyscypliny KBN: nauki filologiczne

Specjalności: kultura języka, nauka o współczesnym języku polskim

Miejsca pracy: Aktualne:

Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej

Pełnione funkcje: Aktualne:

Dyrektor Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej

Członkostwo: Aktualne:

Członek Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Rada Języka Polskiego

Członek Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział I – Nauk Społecznych; Komitet Językoznawstwa

Ukończone studia: 1968, Uniwersytet Wrocławski,

Uzyskany tytuł profesora:1995/08/22, nauki humanistyczne

1995/08/22, nauki humanistyczne

————–

Dyscypliny KBN: nauki filologiczne
Specjalności: kultura języka, nauka o współczesnym języku polskim
Miejsca pracy: Aktualne:
Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej
Pełnione funkcje: Aktualne:
Dyrektor  Uniwersytet Wrocławski; Wydział Filologiczny; Instytut Filologii Polskiej
Członkostwo: Aktualne:
Członek  Polska Akademia Nauk; Prezydium Polskiej Akademii Nauk; Rada Języka Polskiego
Członek  Polska Akademia Nauk; Wydziały PAN; Wydział I – Nauk Społecznych; Komitet Językoznawstwa
Ukończone studia:
1968,  Uniwersytet Wrocławski,
Uzyskany tytuł profesora:
1995/08/22,   nauki humanistyczne

Jan Miodek w Wikipedii

Jan Franciszek Miodek (ur. 7 czerwca 1946Tarnowskich Górach) – językoznawca, piszący i opowiadający o kulturze języka polskiego; profesor i dyrektor Instytutu Filologii PolskiejUniwersytetu Wrocławskiego; członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk oraz Rady Języka Polskiego….

1983 otrzymał stopień naukowy doktora habilitowanego, a także stanowisko docenta Uniwersytetu Wrocławskiego. Podstawę kolokwiumstanowiły dwie książki – Rzecz o języku. Szkice o współczesnej polszczyźnie oraz Kultura języka w teorii i praktyce.

Od maja 1989 jest dyrektorem Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego. W 1991 senat tej uczelni przyznał mu stanowiskoprofesora nadzwyczajnego, a już w 1995 odebrał tytuł profesorski z rąk Lecha Wałęsy20 października 2005 został doktorem honoris causaPedagogicznego Uniwersytetu Wileńskiego, a 10 marca 2006 roku otrzymał ten tytuł na Uniwersytecie Opolskim.

2007 wytoczył proces o zniesławienie publicyście Grzegorzowi Braunowi, który publicznie oskarżył go o współpracę ze Służbą Bezpieczeństwa. Sąd drugiej instancji prawomocnym wyrokiem skazał Brauna na przeprosiny i wpłacenie grzywny na cele dobroczynne. W uzasadnieniu sąd stwierdził m.in., że publicysta dopuścił się “rażącego niedbalstwa” i “w znacznym stopniu naruszył dobra osobiste, cześć i dobre imię” Jana Miodka. W 2009 roku wyrok został podtrzymany przez Sąd Najwyższy

———–

Prof. Miodek wygrał w SN: Braun ma go przeprosić

Gazeta Prawna

10.09. Warszawa (PAP) – Reżyser Grzegorz Braun ma przeprosić w mediach znanego językoznawcę prof. Jana Miodka za podanie nieprawdy, że było on “informatorem policji politycznej PRL” i zapłacić mu 20 tys. zł. – orzekł w czwartek Sąd Najwyższy. Wyrok jest ostateczny, ale Braun po jego wysłuchaniu oświadczył, że Miodka nie przeprosi.

Sprawa trwa od kwietnia 2007 r., gdy Braun – wrocławski reżyser i dokumentalista przedstawiający się jako szczególnie zainteresowany tematyką lustracji – uczestniczył w dyskusji w programie Polskiego Radia Wrocław. Wyraził tam pogląd, że wśród przeciwników lustracji są tacy, którzy mają osobisty interes, by się jej sprzeciwiać i dodał, że prof. Miodek był “informatorem policji politycznej PRL”.

Prof. Miodek – ceniony językoznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego – pozwał za te słowa Brauna i wygrał sprawę w dwóch instancjach. Sąd ustalił, że wprawdzie profesor został w 1978 r. zarejestrowany przez SB jako tajny współpracownik o kryptonimie Jam i wyrejestrowany w 1989 r., ale brak jakichkolwiek danych potwierdzających, że do rzeczywistej współpracy doszło. Takich samych ustaleń dokonała uniwersytecka komisja historyczna badająca sprawę profesora.

Wiadomo, że Miodek – przed naukowym wyjazdem w 1977 r. do RFN, gdzie był lektorem na uniwersytecie w Munster – został dwukrotnie wezwany do SB, gdzie nakazano mu unikać zachodnich dziennikarzy. Po powrocie dwukrotnie wezwano go do urzędu paszportowego. Jedna z tych rozmów została zaprotokołowana i jest pod nią podpis Miodka – ale jego własnym nazwiskiem, a nie kryptonimem, jak podpisywane były doniesienia agentów SB. Z akt sprawy wiadomo też, że prof. Miodekw latach 80. był proszony przez SB o “konsultacje językowe antyradzieckiej ulotki”, oraz że po spotkaniu w urzędzie paszportowym w 1984 r. – przed planowanym wyjazdem naukowym profesora do Gandawy – nigdzie nie wyjechał, bo nie otrzymał paszportu.

W tym stanie rzeczy wrocławskie sądy: okręgowy i apelacyjny nakazały Braunowi przeproszenie Miodka za powiedzenie o nim, że był “informatorem policji politycznej”, bo sam fakt rejestracji nie przesądza o prowadzeniu współpracy, na którą brak dowodów. Sądy uznały, że Braun – skoro, jak sam mówi, interesuje się tematyką lustracji – powinien o tym wiedzieć, a skoro przypisuje Miodkowi współpracę, czyni to ze złą wolą……

———-

W IPN SĄ DOKUMENTY O WSPÓŁPRACY

Dziennik, poniedziałek 21 maja 2007

Profesor Jan Miodek to TW “Jam”

Prof. Jan Miodek był – według dokumentów szczątkowo zachowanych w IPN – tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Jam. Zarejestrowano go w 1979 roku, a jego teczkę skierowano do archiwum dopiero w 1989. Gdy miesiąc temu pojawiła się pierwsza informacja o współpracy profesora, ten twierdził, że jedynie podpisał milicji sprawozdanie z pobytu na stypendium w Niemczech.

Według informacji uzyskanych z IPN przez Uniwersytet Wrocławski (tam pracuje Miodek), profesor był w roku 1978 wytypowany na tajnego współpracownika i w grudniu tego roku bądź w styczniu 1979 zarejestrowano go jako TW “Jam”. Jego teczka została skierowana do archiwum w końcu 1989 roku - już w czasie, gdy premierem był Tadeusz Mazowiecki, ale SB nie była jeszcze zlikwidowana.

Profesor Włodzimierz Suleja, szef wrocławskiego oddziału IPN, wyjaśnia dziennikowi.pl, że w archiwach odnaleziono tylko tzw. wpisy rejestrowe agenta i informacje o pseudonimie i latach współpracy profesora Miodka. “Nie wiemy, co się zostało z teczkami. Czy zostały zniszczone, czy też nie” – dodaje profesor Suleja….

Profesor Miodek przyznał, że w latach 70. wyjeżdżał za granicę, jednak nie ma sobie nic do zarzucenia. Przyznał, że przed wyjazdem na stypendium do Niemiec był wzywany przez milicję, a po powrocie złożył sprawozdanie z dwuletniego pobytu i – jak mówi – “jak idiota” podpisał je. Ale podkreślił, że nie brał od SB żadnych pieniędzy i nie wie, co napisali o nim esbecy…..
———

Historyk IPN zeznaje: Prof. Jan Miodek współpracował z SB

Zeznania Wojciecha Sawickiego wypełniły kolejną rozprawę w głośnym procesie, jaki prof. Jan Miodek wytoczył znanemu wrocławskiemu publicyścieGrzegorzowi Braunowi. To właśnie Braun ogłosił w kwietniu tego roku, że prof. Miodek był współpracownikiem SB. Znany językoznawca zaprzecza i domaga się zadośćuczynienia.

Jak mówił w sądzie Wojciech Sawicki, z teczki TW “Jam” została tylko odkładka. Jednak osoby niszczące esbeckie dokumenty przeoczyły inne źródła. Te zaś – zgodnie z zeznaniami Sawickiego – świadczą o tym, że “TW Jam” to właśnie prof. Jan Miodek.

Sam prof. Miodek odmówił skomentowania tych informacji. Natomiast obrońca Grzegorza Brauna wniósł o przesłuchanie w charakterze świadków byłych oficerów SB prowadzących TW “Jama”.

Wojciech Sawicki mówił też w poniedziałek, że znane są przypadki rejestracji na tajnego współpracownika “kogoś na wyrost”, kto spotkał się z oficerem SB dwa razy, ale nic z tego nie wynikało albo bardzo niewiele. “Znam też przypadki, gdy werbowano znaną osobę ze środowiska uniwersyteckiego, ale oficer SB zwlekał z rejestracją, obawiając się blamażu w razie jego wycofania się” – mówił Sawicki.

Reprezentujący prof. Miodka mec. Henryk Rossa dopytywał czy istnieje możliwość, aby ktoś został zarejestrowany bez swej zgody i wiedzy. Sawicki wyjaśnił, że TW najczęściej byli rejestrowani bez swojej wiedzy i zgody.

Według Sawickiego nie można wykluczyć, że zarejestrowanie Miodka jako TW “Jam” to “wielka mistyfikacja SB”, ale historykowi “ciężko to sobie wyobrazić”. Dodał, że teczka prof. Miodka trafiła do archiwum dopiero po 11 latach, w 1989 r. Zauważył też, że komuś bardzo zależało na zniszczeniu jej zawartości. Zrobiono to, a także przepisano dziennik archiwalny, aby nie można było zidentyfikować TW. Dlatego Sawicki uważa, że “agentura ta musiała być dla SB niezwykle cenna”.

Według niego, dopiero odnalezienie oficerów prowadzących TW “Jama” pomogłoby wyjaśnić czy Miodek był cennym źródłem informacji i współpracował z SB przez 11 lat, czy też został zarejestrowany w 1978 r., spotkał się z esbekami dwa razy i na tym poprzestał – nie mając świadomości, że figuruje w dokumentach SB jako TW.

Kolejna rozprawa 6 grudnia.

O pierwszych poszukiwaniach śladów domniemanej współpracy prof. Miodka z SB w archiwach IPN szczegółowo pisał w maju Dziennik.pl. Także w maju ukazała się obszerna rozmowa z Grzegorzem Braunem w serwisie Pardon.pl.

W kwietniu prof. Jan Miodek opublikował oświadczenie na temat swoich kontaktów z SB.

————–

Profesor Miodek w piekle lustracji

Gazeta Wyborcza

Rano w piątek 20 kwietnia 2007 r. na antenie Polskiego Radia Wrocław jego współpracownik Grzegorz Braun zakomunikował, że profesor Jan Miodek był informatorem policji politycznej w PRL. Rozpętała się medialna burza.

—————–

BRAUN: IDĘ DO STRASBURGA

Niezalezna.pl, 11-09-2009

“Nie jest moją winą, że Jan Miodek przez 11 lat służył Służbie Bezpieczeństwa jako osobowe źródło informacji i był zarejestrowany jako TW „Jam”. Z Grzegorzem Braunem, niezależnym reżyserem i scenarzystą, rozmawia Tomasz Zdunek.

About these ads

Odpowiedzi: 11

  1. Grzegorz Braun powtarza: prof. Jan Miodek był agentem SB

    • To ze Miodek byl agentem jest tak oczywiste jak to ze jutro znowu bedzie dzien. Profesura jego tez jest podejrzana .Dla mnie to zaden profesor. Zwykly kacyk

  2. Ilość osób które paliły ale się nie zaciągaly , w czasach komuny, jest w środowisku akademickim zatrważająco wielka

  3. BRAUN: IDĘ DO STRASBURGA

    Niezalezna.pl, 11-09-2009

    http://www.niezalezna.pl/article/show/id/25030

    “Nie jest moją winą, że Jan Miodek przez 11 lat służył Służbie Bezpieczeństwa jako osobowe źródło informacji i był zarejestrowany jako TW „Jam”. Z Grzegorzem Braunem, niezależnym reżyserem i scenarzystą, rozmawia Tomasz Zdunek.

    Jak Pan ocenia wyrok sądu, nakazujący Panu przeprosić prof. Jana Miodka za nazwanie go “informatorem policji politycznej PRL”?
    Sąd Najwyższy nakazuje mi przepraszać za mówienie prawdy. Nie mogę tego uczynić. Nie jest moją winą, że Jan Miodek przez 11 lat służył Służbie Bezpieczeństwa jako osobowe źródło informacji – był zarejestrowany jako TW „Jam” (nr rejestracyjny 39619, nr archiwalny I-60761).

    Ma Pan dowody na współpracę Jana Miodka?
    Wszystkie zaświadczające ten fakt dokumenty odnalezione dotąd w archiwum IPN zostały przedstawione sądowi I instancji we Wrocławiu. Zachowało się ponad pół tuzina dokumentów dowodzących, że Jan Miodek w okresie od 1978 do 1989 roku pozostawał w tzw. czynnej sieci agenturalnej SB. Sąd wcale nie kwestionuje autentyczności dokumentów, ale ostatecznie stwierdza, że zostały one sporządzone „bez wiedzy i woli osoby zainteresowanej”, zatem nie są „urzędowe”. Mało tego, w grudniu 1989 roku funkcjonariusz o pseudonimie Ginejko kwituje własnoręcznym podpisem odbiór dokumentów: 2 teczek akt TW „Jam”. Ten sam funkcjonariusz został wskazany przez samego profesora Miodka jako osoba, z która miał do czynienia. Zawiadomiłem prokuraturę o wyprowadzenie tych dokumentów z archiwum i składaniu fałszywych zeznań przez funkcjonariusza, który zataił przed sądem ten istotny fakt. Niestety, prokuratura nie wszczęła śledztwa, a sąd i ten fakt zignorował.

    A co na to sam profesor Miodek?
    Dwa lata temu, kiedy Jan Miodek został wyrwany do tablicy, w pierwszych słowach dla prasy przyznał, że coś „podpisał jak idiota” – to dosłowny cytat z publicznej wypowiedzi pana profesora. Warto pamiętać, że w 2007 roku Jan Miodek był inicjatorem kolejnej fali kampanii antylustracyjnej. Osobiście nie mam nic przeciwko wypowiedzi profesora na temat lustracji, jednak powinien wcześniej wspomnieć, że nie jest w tym sporze bezstronny. W przeciwnym razie mamy do czynienia z dezinformacją.

    W takim razie był tym współpracownikiem czy nie?
    Według Sądu zarejestrowanie Jana Miodka nie oznacza jeszcze faktu współpracy. Tymczasem sam pan profesor przyznawał przed sądem, że udzielał SB informacji – tyle że we własnym mniemaniu „nieistotnych”. Historyk Wojciech Sawicki, który stawał jako świadek w tej sprawie, jednoznacznie stwierdził, że Jan Miodek był współpracownikiem SB. Mimo to sąd zignorował opinię eksperta, a nawet nie zapisał w uzasadnieniu, że taka osoba zabrała głos w sprawie.

    Co Pan teraz zamierza?
    Przeszedłem już całą ścieżkę prawną w Polsce. Teraz pozostaje mi domagać się sprawiedliwości w Strasburgu. Wolałbym tego uniknąć, bo jestem zdania, że takie spory powinien rozstrzygać polskie prawo. Jednak w takich okolicznościach nie mam innego wyjścia i odwołam się do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

  4. a Suleja?!

  5. Brawa dla Pana Grzegorza Brauna. A teraz historycy, do roboty!!! Pisać książki, dużo książek. Panowie profesorowie! nie przeszkadzać młodym naukowcom!!!!

  6. Gdyby nie wspaniały Miodek to Pan Braun pozostał by długo nieznany

  7. Lustracja, a właściwie dekomunizacja w nauce jest niezbędna, bowiem chodzi o NAUCZYCIELI przyszłych pokoleń,

    pozdrawiam,

    Jan Bogatko

  8. [...] Jan Miodek – profesor, językoznawca, zarejestrowany jako TW „Jam”, wygrywa proces… [...]

  9. Tak, pewnie. Ciekawe, co jeszcze to “polactwo” wymyśli żeby zgnoić kolejny autorytet. Taka polska domena: jeśli nie mogę mieć lepiej, niech inny ma gorzej; jeśli nie mogę być lepszy, trzeba oczerniając umniejszyć zasługi tych lepszych. Szczęśliwie tym razem się nie udało. Dla mnie prof. Miodek jest niekwestionowanym autorytetem – największym ze wszystkich. A mieszkając we Wrocławiu, słyszałam o nim również mnóstwo prywatnych historii. Żadna nie była negatywna. Człowiek z humorem, potrafiący zwyczajnie rozmawiać nawet z bezdomnymi pijakami. Trzeba mieć wyjątkową klasę żeby zachodząc tak wysoko, nie gardzić tymi, którzy spadli na dno.

  10. rozmawial z bezdomnymi…………smiechu warte!!!!!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Twitter picture

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 39 other followers

%d bloggers like this: